Wiało niemal ciągle w pysk, ale nie narzekam, ważne, że temperatura nie zbliżała się już niebezpiecznie do prawie czterdziestu kresek.
W Robakowie nalazłem dożynkę na czasie, z Kenem i Barbie :) Oraz na drugim krańcu wsi jeszcze jedną, mniej spektakularną. Boćki jeszcze nie odleciały. Myszołowy i sroki już się przyzwyczaiły do balotów. A w Szczodrzykowie sympatyczne łabędzie już pięknie wyrosły. Dystans z dojazdem do pracy.
Ten akurat chyba nawet zakaz aborcji wcześniej w gratisie miał do załatwienia, czy coś tam. Nie wiem, mylą mi się ludzie średniowiecza i nie chcę się ich uczyć :)
Lapec - cóż, skoro pytasz, to nasuwa się odpowiedź dosadna: zapewne srają na to :) W Robakowie jest obóz zakłady dla zwierząt pod szyldem Sokołowa, ale jak widać mieszkańcy są lepsi niż ta gówniana firma, która tam się zainstalowała, więc zjeść tego nie dadzą, a sami usuną :)
Huann - znając tego posła, to wszystkie dożynki w WLKP mamy dzięki niemu, aż tyle wystaje :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"