Nie miałem złudzeń, bo pogodynki mogą się mylić, ale nie wszystkie, bez wyjątku. Miało dzisiaj lać. I lało.
No cóż, można było wczoraj później się położyć, bo wczesne wstawanie nie miało sensu. Prawda, że jestem urodzonym optymistą?
A, i jeszcze nawet po wstaniu zjeść śniadanie! Pełnia szczęścia.
Jednak głupio było tak siedzieć w domu, gdy jest się uzależnionym od powietrza i ruchu. No to spacer na Dębinę, oczywiście bez psa, bo Kropa jest typowym meteopatą i jak pada, to z domu jej się wyciągnąć nie da :)
Było... mokro. Padało tak, że powstały małe rzeczki. Czaple jak zwykle mają to gdzieś. Po powrocie czas na wyschnięcie, herbatę i nicnierobienie.
Ale po południu trafiło się okienko pogodowe. Trwało... dziesięć minut, ale wystarczyło za pretekst do ruszenia na rower :) Wykonałem Czarnuchem gluta na trasie z Poznania przez Plewiska, Skórzewo, Dąbrówkę, serwisówki i Plewiska do Poznania, w większości w ulewie. Fotki powiedzą więcej. Miałem dość, tym bardziej, że wiało koszmarnie, co widać po średniej. Tylko pralka była zachwycona :)
Jutro ma... padać :(
Komentarze (11)
Huann - no niestety, ale przynajmniej nie jest nudno :)
Lapec - przynajmniej studzienki tryskały tym zachwytem :) Dzięki, dla mnie idealny październik to kilkanaście na plusie, złota jesień, brak opadów i piękne kolory. Czyli pewnie będzie lało :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"