No dobra, minimalnie słabiej. Coś na zasadzie: skopał do nieprzytomności, co cieszy, bo mógł zabić.
Wiedziałem, że czasu na BS-a będę miał mało, więc - główka pracuje - zoptymalizowałem trasę i znów zrobiłem kopiuj-wklej, czyli zaoszczędziłem jakieś 30 sekund :)
Mało co się wydarzyło, więc znów jakaś oszczędność.
Chmurki wciąż ładne: Ze zwierzakami skromnie. Gąsiorek... ...oraz pustułka w dwóch odsłonach. No i jeszcze polactwo level hard: Tak, to po prawej to śmieszka. Nie, nie było żadnej awarii, panowie zatrzymali się, żeby pogadać. Kusiło, żeby zatrzymać się i zmusić do pilnej ewakuacji, ale w sumie pasowało mi to, bo mogłem legalnie olać ten niepotrzebny w tym miejscu (Chomęcice) nikomu absurd antyrowerowy :)
Dobre, bo Polskie! Zawsze mnie cieszyło to hasło :) Aczkolwiek jakbym układał takie hasła, to ułożyłbym "Dobre, bo dobre". Dobre? Niezbyt, ale za to bardziej logiczne ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"