Niebo było idealne, czyli poprzekładane chmurami. Niestety ciągle problem ze zwierzakami. Zboże, które jest wszędzie, powoduje, że na ziemi nie da się praktycznie niczego wypatrzeć, a na niebie też jakaś posucha. Jedynie w oddali udało mi się zobaczyć błotniaka stawowego w locie... ...a hen, hen, na horyzoncie dreptały dwa żurawie. Dystans z dojazdem do pracy oraz kursem po Wildzie w sprawie serwisowej.
No i jeszcze żaba z... sercem na dłoni :) Oczywiście z Dębiny.
Komentarze (2)
Kochany żabol :)
Coś jest w tym, co piszesz. Kiedyś myszaki latały co kilka kilometrów, teraz zobaczenie jednego graniczy z cudem :( Oby żniwa nas uspokoiły.
Ale żabol :) Ja mam ogólnie problem z drapieżnikami. W porównaniu do lat ubiegłych nastąpił potworny zjazd w ich występowaniu. Jak w czasie żniw nie będzie ruchu na polach, to znaczy że coś sie "spsuło"
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"