Okazało się, że częściowo zasadne, bo dwa razy mnie lekko zlało, ale mogło być gorzej. Fajnie było sobie przypomnieć, jak to jest, gdy znienacka robi się o kilka stopni mniej i nagle człowiek myśli o ciepłym kocyku :)
Wyjazd oczywiście przed pracą. Walka z wiatrem o tej porze nie miała sensu, a duło koszmarnie. Więc jej nie było.
Chciałem mieć słoneczne zdjęcia znad Jeziora Lusowskiego. Coś nie wyszło, ale mam za to takie na minutę przed ulewą :) Słabo z ptakami. Tylko młode łyski na falach. Za to lusowska aleja wciąż malownicza. Przed pracą jeszcze Dębina, gdzie załapałem się na chwilę między deszczami. A po drodze klasyk :)
Komentarze (2)
Tylko ryzyko mniejsze niż na wesołym miasteczku. Co kilka miesięcy ktoś gdzieś tam na świecie kończy na nich marnie, a łyski co? Wciąż na fali! :)
To śluza rowerowa. Można prosto, ale nie z tego miejsca. Jak na moje pan w ukrytym BMW (tak, wiemy!) pocisnął na wczesnym czerwonym i już prawie się udało, ale nagle pojawili się inni użytkownicy ruchu (dla kierowców BMW to nie do końca oczywiste) i trzeba było wykonać jakieś bezsensowne hamowanie.
Przyjechałem już na gotowe, ale uważam swoją historię za wiarygodną :)
Na ostatnim zdjęciu to pas całościowo dla rowerzystów? Średnio tam widzę inna możliwość skrętu w prawo :) PS: BMW z opcją ukrytą? :D. My i tak wiemy kim jesteś sesese :DD
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"