Dzionek zrobił mi piesek, a w sumie suczka, z Trzcielina, która mnie nie znała, a podbiegła i domagała się głasków :) Do tego miała ADHD większe niż Kropa, więc zrobienie zdjęcia graniczyło z cudem, ale się udało :) Po chwili szalony zwierzak poleciał gdzieś w kierunku (zapewne) swojego domu :)
W międzyczasie nad głową wypatrzyłem boćka. Szosa dzisiaj buszowała w zbożu :) Przy serwisówkach kryły się w polu żurawie. Przy okazji moglem uchwycić mijający mnie peleton. Potem jeszcze do centrum i z powrotem. Byłem też na Dębinie. Portret czapli wpadł :) Na koniec jeszcze półksiężyc, czyli kolejne testy.
Mnie tam cieszy, że pojawi się i kawałek zachodu, bo przez długi czas miałem start TdP pod oknem w Jeleniej :) A teraz i Poznań będzie, co pewnie skomplikuje plany, ale to mi wyjątkowo nie przeszkadza, bo na takie imprezy można zamknąć miasto, a nie dla ludzi, którzy czują się zawodowcami, ale nagle okazuje się, że wspomaganie jest zakazane, więc amatorka lepsza :)
Wierz mi, że takie ustawki jak ta uwieczniona pozwalają na wiele - gada się, robi zmiany, ogarnia przód i tył. Poza tym, kurczę, zapytam: czy jakbyś zamiast niej widział w tym miejscu SUV-a, to byś wyprzedzał? :)
Zamykanie miast jest do bani, najlepsze w tegorocznych TdP jest to, że Lang w końcu odsmerfował się od Śląska z tym całym swoim majdanem. Chodź wiadomo czemu => będzie w TVP, to lepiej po wschodzie pokręcić.
Ustawki nie są złe - rozumiem to i chwale. Można na postoju pogadać, albo koło siebie w lesie czy na gruntówkach pojeździć. Mało ruchliwe wioski też ujdą, ale to się trzeba za siebie obracać czy auto nie jedzie :)))
Czyli lepsze jest zamykanie miast i wsi niż jednorazowe wstrzymanie się z wyprzedzaniem ludzi, którzy nie są zawodowcami, tylko szybko jadącymi amatorami? :)
Wiem, wiem, populistyczne, ale może zrozumiesz, że ustawki nie są takie złe :)
To sobie wyobraź, że wyprzedzasz w tym miejscu SUV-a, gdzie siedzi tylko kierowca. Coś to zmienia? :)
Te prawie 20 osób zajmuje najmniej miejsca, jak może, do tego jedzie szybko. Nie ma się co czepiać, jak na moje :)
A za użycie klaksonu byś nie dostał mandatu, bo poza zabudowanym, ale słuszne "buuu" za nieuzasadnione owszem, bo formalnie nie utrudniają Ci wyprzedzania :)
Jakby jechali wężykiem to potrzeba zjechać ino na połowę drugiego pasa ruchu. Przy takim układzie musisz wyprzedzać całym. A jakby z naprzeciwka jechał pojedynczy rowerzysta, to śmierć w oczach :P
Jak jechali 40+ to by walcowi uciekli :). Ja bym pewnie poczekał, bo rzadko mi się spieszy i też kręcę ;]. Choć ręka by świerzbiła ... żeby pierwszy raz użyć klaksonu :PPP. Pewnie i tak bym nie użył :)))
Lapec - pomyśl sobie o wyprzedzaniu kilkunastu osób jadących wężykiem w tym samym miejscu, oczywiście przy zachowaniu bezpiecznej odległości. Coś to zmienia? Nie sądzę. Tak samo nic nie widzisz :) A jechali z wiatrem, więc spokojnie 40+ :)
Oj, akurat takie grupki są mniej upierdliwe niż dwóch maruderów jadących obok siebie - jadą dość szybko, ogarniają rzeczywistość, a do tego zajmują w te kilkanaście osób miejsca tyle, ile półtora auta :)
Gdzie jest walec z napędem rakietowym kiedy go potrzeba? :) Mrówki się nauczyły chodzić gęsiego, watahy też umieją ... kolarze ciągle daleko za murzynami :P Poniższa czapla obrazuje mnie jak to zobaczyłem :D
Piesek choć mnie naładował pozytywnie ^_^. Doceniam :))
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"