Końcówkowo
I niestety ostatni dzień bez upałów :(
Powiało optymizmem, no nie? :)
Wyjazd po odespaniu i śniadaniu, dość późno.
Trasa to zachodni klasyk, bo się za nim stęskniłem: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wiało jak zwykle, czyli w pysk :)
Słońce się trafiło, razem z chmurkami. Czyli najlepiej, jeśli już musi świecić w ciepłe miesiące :)


Zrobiłem sobie spacerek do "mojej" ambony antymyśliwskiej, tej z zakazem. Jak zwykle fajna od środka :)










No i zwierzaki. Żółw wiadomo gdzie...

...młoda kokoszka...

...oraz chwila spędzona na obserwacji dymówek. Jedna też obserwowała mnie :)




Jutro do pracy - rzyg :(








