Pasażersko :)
Aura taka, jak dotychczas, ale rano minimalnie chłodniej niż ostatnio. Później już niestety temperatura doszła do trzydziestu kresek. Rzyg.
Wiało z północnego-wschodu, trasa więc w tym kierunku, czyli z Dębca Wartostradą do Chemicznej i Gdyńskiej, męczarnia w Kozichdupach (formalnie zwanych Koziegłowami), potem Kicin, Kliny, Mielno, Dębogóra, Karłowice, Wierzonka, Kobylnica, Janikowo, Bogucin, Miłostowo, Górna, wjazd na Wartostradę od strony Bałtyckiej i tamtędy do domu.
Wiało mocno, a nad rzeką najmocniej. Ale walki nie było, chyba że z ziewaniem :)


Dziewicza Góra na swoim miejscu.


Mielno również. Oczywiście pod Poznaniem, no bo gdzie? :)

Luuuubię odcinek Wierzonka - Kobylnica. Są tam nawet jeszcze drzewa!

Wandale stają się coraz bardziej irracjonalni. Był sobie piękny mural, a jest jakiś gówniany bohomaz. I gdyby to jeszcze szajs zakrywał szajs, ale nie...

Tak bowiem to miejsce wyglądało jeszcze niedawno...

(Ni)e-bajki opanowują Polskę. Dzisiaj mnie nawet jeden taki "rowerzysta" na swoim "rowerze" z zaskoczenia wyprzedził, gdy akurat patrzyłem na Wartę, ale po chwili już wrócił na swoje miejsce :) Jaki jest sens posiadania tego badziewia, jeśli się jeździ po Poznaniu i jest w sile wieku? Nie mam pojęcia i chyba nikt mnie nie przekona, że istnieje jakikolwiek.

Ze zwierzakami dzisiaj niestety krucho. W sumie trafił mi się tylko pasażer na gapę - ogrodnica niszczylistka. Całkiem sympatyczna, na pewno bardziej niż lasopaństwowiec lasodestruktor :)




Na koniec zaległa czapla, która wie, jak sobie poradzić z upałami :)

Dystans z dojazdem do pracy.








