Głównymi aktorami były śmieszki. Tu w postaci monitoringu przy mega sympatycznym zakazie... ...tu w locie... ...a tu podczas wyginania śmiało ciał. Role poboczne. Perkoz... ...oraz łyski. A po drodze spotkałem bociana. No i prawie widziałem szaraka :) Widoczki. Wspomniany zalew... ...i platforma widokowa na Dębinie. Na koniec dowód na to, że niektórzy nawet w Egipcie z czasów faraonów mieliby problemy, bo z pismem obrazkowym nietęgo :) Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (5)
Lapec - na szczęście chyba ma zamiar na sam koniec :)
Tytuł sugerował jakieś wynalazki "rowerowe" - na szczęście okazało się, że to nie to ;) Ci z ostatniego zdjęcia to ponadczasowi analfabeci. Pewnie oglądając obrazki w komiksach myślą, że to tak dla ozdoby ;p
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"