Testowanko
Temperatury pod trzydziestkę jeszcze da się wytrzymać, ale męczarnie mam gwarantowane. Szczególnie gdy, jak dziś, wiało ciągle w pysk.
Wyjazd poranny, oczywiście przedpracowy.
Trasa wschodnia, klasyczna: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Jak zwykle zatrzymałem się w Szczodrzykowie. Okazja wybitna, bo na szybko chciałem przetestować nowy aparat - Nikona P950, który wczoraj do mnie przyjechał. To następca modelu, którego ostatnio ukatrupiłem, sprawdzony, znany, a cena - mimo że dość wysoka - na szczęście już nie taka jak za Covida. Do tego udało się złapać promkę, więc się nie zastanawiałem. Na grubsze testy przyjdzie czas, na razie jestem bardzo zadowolony. Wdzięcznym obiektem stały się łabędzie z młodymi.





Tu było łatwo, bo były blisko brzegu. Przy okazji wytłumaczyłem (chyba, bo nie znam ukraińskiego), że ptaków się nie karmi chlebem. Dotarło, przynajmniej na chwilę.
Większym wyzwaniem były te puchate kropki na środku zalewu.



Te śmieszne szkraby to... śmieszki. Dla przypomnienia - za jakiś czas będą wyglądać tak:

Tu w sumie też nawiązanie do Kropki :)
Jeszcze jeden sprawdzian. Uchwycenie drobnicy, która znajdowała się na drutach po drugiej stronie drogi, patrząc z tego miejsca. Poziom szósty od góry :)

Nawet nie widziałem, co tam siedzi. Dopiero z zbliżeniu okazało się, że to pliszka żółta i mazurek.

Zbliżenie na aleję na poznańskim Sypniewie...

...rowerówka z Dębiny...

...i tyle. Potem pozostał jedynie dojazd do pracy.








