Wolne dni się skończyły, trzeba wrócić do codzienności :(
Dzisiaj jeszcze było ładnie. To ma się niestety zmienić w ciągu najbliższych dni.
Trasa taka sama, jak wczoraj, tylko od tyłu: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Wydarzeń godnych odnotowania - zero. Czyli wiadomo jak, ale stabilnie :)
Chwila zatrzymania tylko w Szczodrzykowie. Tam udało się sfocić odpoczywającą w trawie śmieszkę... ...samotnego perkoza... ...młode kokoszki... ...oraz żurawie w oddali. Słońce obecne. Dystans z dojazdem do pracy.
Jeszcze fotka z Dębiny... ...oraz kolejny (już ostatni, bo pełnia się kończy) test księżycowy.
Lapec - tylko pytanie, czym jest wieczór. Bo ja najczęściej wtedy wracam z pracy :) Ale jeśli ustalimy jego początek na 22-gą, to mamy ideał :)
Marecki - zdjęcie praktycznie bez obróbki (tylko wycinka na tablecie), więc... nie wiem :) Dzięki, w końcu z konieczności udało mi się znaleźć w Kodaku ustawienia "pod księżyc", wcześniej nie miałem na to czasu :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"