W Trzcielinie spotkałem znajomą panią, która zaprosiła na przyszłość na kawę :)
Ale póki co skupiłem się na mieszkańcach bagienka - żabkach, dymówkach czy szpakach :) No i w końcu znany widoczek :) Dystans z dojazdem do pracy. A przedtem jeszcze Dębina, gdzie udało się między innymi z odległości wyhaczyć młodego dzięcioła dużego :) Jak na 1 czerwca idealnie :)
Komentarze (4)
Wszystko, co naturalnie (nie ludzkie) jest fajne :)
Młody już odleciał z dziupli, więc o dokładkę stara się sam :)
Uhm, bagienka są fajne... zresztą dziuple też. Widzę, że skupiłeś się na tych piskających. Młody uważa chyba, że przerwa w posiłkach jest chyba zbyt długa i wygląda dokładki ;-)
Nie wystawiaj tak zrobionych zdjęć na początku wpisu, bo ja jak odpaliłem na telefonie to pierw zobaczyłem ... rozjechaną żabę na asfalcie (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"