Miało dzisiaj nie padać przez cały dzień, więc ostatnie kilkanaście kilometrów towarzyszył mi sypiący śnieg. Czy kogoś to dziwi? Mnie w sumie niespecjalnie :)
Wyjazd oczywiście rano, przed pracą. Czarnuchem, bo wciąż drogi - mimo że czarne - miejscami niepewne. Ale pojawiła się niespodzianka: antyrowerówka w Żernikach już odśnieżona. Wow :)
Ulice czarne, ale klimat robiła biel na drzewach. W Dachowej - oczywiście gdybym jechał śmieszką - bym się wkurzył. Ale oczywiście nie jechałem :) Konik - czyli w sumie klacz - odwiedzona, pogłaskana :) W Szczodrzykowie tylko czaple. Ale dość malownicze. Gdzieś po drodze przyglądała mi się pustułka. A w śniegu szalały dzierlatki. No i tyle. Poproszę o mniej syfiastą pogodę. Z góry dziękuję :)
Komentarze (4)
Wszystkie na wsiach do kosza :) A i większość w miastach również, z kilkoma wyjątkami. Albo fakultatywność, wtedy czepiał się nie będę.
Czaple to nie ludzie, to twardzi zawodnicy, kalesony zbędne :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"