Dzisiejszy wypad już kompletnie na spokojnie. Większość śniegu spłynęła, drogi były raczej przejezdne, nawet Starołęcką ogarnęli (niestety). Można było po prostu jeździć, przynajmniej w Poznaniu, bo poza nim bywało już różnie.
Wciąż wieje ze wschodu, na szczęście już o wiele słabiej niż ostatnio.
Niespodzianek nie było. Czyli debili na drogach nie zabrakło :)
Ale zacznę - żeby było ładnie na dzień dobry - od mojego dzisiejszego udanego polowania na Dębinie. W końcu udało mi się uchwycić wyraźnie zimorodka, z czego jestem niezwykle dumny :) Zawsze albo wychodziło to średnio, albo przelatywał nade mną niczym błękitna strzała. Tym razem miodzio. No, a teraz realia, wracamy na ziemię :)
Zemsta Adolfa zamieniła się w Jezioro Adolfowe. Odśnieżone? Odśnieżone :) Znajomy konik przytulony. Moja ulubiona aleja drzew z poznańskiego Sypniewa stoi... ...a Fabryka Lodów dzisiaj zdecydowanie naturalna :) Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (8)
Lapec - pewnie nigdy :) Mieszkańcy mają objazd S11-tką do Kórnika (tylko kilka kilometrów więcej), przypadkowymi nieświadomymi przejeżdżającymi mało kto się przejmuje, już nie mówiąc o rowerzystach...
Marecki - dziękuję :) Przyznaję, że od jakiegoś czasu obserwowałem miejsce, gdzie przelatuje i miałem nadzieję, że kiedyś w końcu usiądzie. Na ten spacer nie miałem nawet brać aparatu, bo się spieszyłem. A tu niespodzianka. Nawet Kropa zrozumiała, że na chwilę musi ogarnąć ADHD :) Więc na światło narzekać nie mam zamiaru :)
Meteor - wiem dokładnie, o czym piszesz :) Póki nie usiądzie, ciężko go nawet w locie ogarnąć.
Oby ino zemsta nie zrobiła fuzji z fabryką lodów, bo lodowisko gwarantowane xD. Swoją drogą jestem ciekaw kiedy tam się za remont wezmą? Tam się nic nie zmieniło od czasu kiedy jeszcze na ogródek do Kuzyna (do Kórnika) jeździłem ;/
Bitels - no cóż... Nie obraziłbym się, bo koń (a w sumie klacz) ewidentnie czuje, że kocham zwierzaki, ale jest czyjś. Jakby co - biorę pod skrzydła. Nie zimorodkowe :)
JPbike - o tak, też mi pokolorował świat :) Zimorodek, nie Adolf :) Jego akwareli, cóż... no bym nie kupił. Ale szkoda, że nie zajął się rozwijaniem akurat tego "talentu", tylko poszedł w jeszcze gorsze.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"