Ale że zima i robi się szybko ciemno, to spania nie było tyle, ile być powinno. Start koło jedenastej.
Zimno, ale bez przesady, a co najważniejsze: jeszcze bezśnieżnie. Z naciskiem na "jeszcze", bo jutro niestety ma sypnąć :( O dziwo też wiatr słaby, co w ogóle jest szokiem :)
Sympatycznie się jechało, bo bez pośpiechu. Tylko strasznie szaro było.
Coś tam udało się uchwycić. Niewyraźną małą pustułkę... ...myszołowa na czubku drzewa... ...sarenki... ...oraz znajome stadko żurawi. Jeszcze szosa wśród młodzieży. Jutro zapewne sobie nie pojeżdżę :/
Komentarze (12)
Hehe, nie obrażajmy kaczek tym czymś w ludzkim wydaniu :)
To fakt, obrastalibyśmy w piórka, społeczeństwo piłoby sobie nawzajem z dzióbków, można by też bez przeszkód rozwijać skrzydła i jednocześnie robić se bez problemu ze wszystkiego jaja.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"