Zdarzyło się mało. A w sumie nic. Mimo to było na czym zawiesić oko :)
Ładnie zaprezentowała się sarenka. Czujna, ale nie ze mną te numery! :) Przeleciał mi też nad kaskiem srokosz. Ale na chwilę wylądował na krzaczku. BS-owa blokada nie została zniszczona. To cieszy :) Kon-troll-a wykonana. No i jeszcze kadr z Puszczykowa, a konkretnie z Niwki. Do pracy rowerem nie jechałem, bo na wieczór zapowiadano opady.
Komentarze (6)
Dziękuję :)
Faktycznie, ze srokoszem jest problem, szczególnie na tle zabudowań. Ale jedno z trzech zdjęć o dziwo wyszło :)
JPbike - hehe, na razie nie ma potrzeby, ale przed sezonem grzybowym można już zbierać zapasy :)
Huann - Gracja to wiadomo :) Srokosz się powstrzymał, to bardziej Vlad Palownik niż sra... no, nieważne :) Bardzo ładna inicjatywa z tym stawianiem debili do... poziomu :)
Dobrze, że w trakcie przelotu nic nie wypadło Srokoszowi spod ogona!
W moim miejskim lesie jakieś luje powyrywały jakiś czas temu drewniane słupki zagradzające spacerową drogę w głąb lasu. Już ze dwa razy kładłem je więc w poziomie, skoro w pionie przeszkadzają w rozjeżdżaniu ścieżki. Mam nadzieję, że w poziomie przeszkadzają co najmniej równie bardzo :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"