Na szczęście dzisiaj już nie padało (teoretycznie, bo w praktyce lekka mżawka mnie po drodze zaskoczyła), mogłem więc przejechać się szosą. Nowa oponka ładnie się o dziwo dopasowała do koła, nie trzeba było nawet używać płynu do naczyń :) Szkoda tylko, że wciąż nie chce zadziałać przednia przerzutka i aktualnie jeżdżę na jednym blacie. Oczywiście tym większym.
Wyjazd poranny, niewyspany, bo Kropa zażyczyła sobie wyjść za potrzebą o trzeciej w nocy. Bez komentarza :)
Ciężko się jechało. A i mokro, bo drogi nie wyschły.
Ze zwierzakami słabo. Tylko kilka spotkań z oddali z żurawiami. W Trzcielinie też nudy. Dystans zawiera dojazd do pracy. A przed nią jeszcze Dębina i pięknie pozujący kowalik :)
Kowalitoperz - ładne :) Kowalik to jedyny w Polsce ptak, który legalnie zwisa do góry pazurami i jest mu z tym dobrze :)
Z tym nudnym pełna zgoda. A Rowerowy Poznań, ze swoim nachalnym zniechęcaniem ludzi wrażliwych na przyrodę do rowerów, ma coraz większe sukcesy - Poznań na drugim miejscu w temacie korków w Polsce! Jupi! Gorszy jest tylko Wrocław, gdzie po znajomości pracuje koleś ze stolicy Wielkopolski.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"