A wiem, tego, co powinno być zimą - śniegu. Ale za tym akurat nie tęsknię. Za to z atrakcji wymienić mogę, zaliczone oczywiście na trasie: deszcz, słońce, chmury, mega silny wiatr oraz tęczę. Sporo jak na jeden wyjazd :)
Zapobiegawczo ruszyłem Czarnuchem - po raz kolejny okazało się to dobrym wyborem, bo wróciłem o suchym tyłku. A trasa zachodnia, sprawdzona, znana i lubiana: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo -
Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wspomnianą tęczę udało mi się ująć w ogóle i w szczególe. Nad klasykiem było tak: A nad Lisówkami tak: Lubię kościół w Wirach, bo ma fajne aniołki. Takie zmęczone życiem. Widziałem żurawie. Jeden krzyczał... ...a drugi (młodziak) postanowił akurat odlecieć. Wczoraj wypatrzyłem fajną choinkę. Jeździ na Dębiec :) Dystans zawiera dojazd do pracy.
Komentarze (11)
No właśnie - ładnie to podsumowałeś :)
Co będzie wiosną? 30 plus! A latem 50 plus! Zgodnie z linią partii, nie tylko rządzącej Polską, ale i im podobnych rządzących sporą częścią świata...
Fakt - słońce, chmury, deszcz, wiatr, ..., to wszystko w jednym dzionku to klasyczne wielkopolskie urozmaicenie pogodowe, tylko że... zazwyczaj panuje w marcu i kwietniu, a tu proszę w styczniu :) Strach pomyśleć już jaka będzie tegoroczna wiosna :)
Tęcza też uchwycona super, trzeba było zobaczyć czy czegoś na jej końcu nie ma ;). Albo garniec złota ... albo Jacyków - tego drugiego bym nie życzył ;)
Playback w tym miejscu byłby tak samo żałosny jak pomysł Zenka w tym miejscu.
A nie, wróć, to już... :(
Znam tę Aulę od zaplecza (kojarzonego z Kulturą, a nie k...ą, aż do teraz) i wiem, że tam się imprezuje w wąskim gronie, z paluszkami i napitkiem. Nie widzę opcji disco-groupies. Aż bym się wybrał i sprawdził, kto hańbi i jak :)
Ja też. Ale może to i dobrze, że skorzystał z okazji, by się zamknąć :) Miejmy nadzieję, że w Auli też tylko będzie udawał, że udaje - i w dodatku mu się to nie będzie udawało :D
No kurde, odgórna propaganda LGBT plus minus niczym na Sylwestrze Marzeń! :D Aż aniołki cokolwiek faktycznie sponiewierane :D Opadła mi szczęka, jak przy plejbeku u Zenka!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"