Jeszcze rano udało mi się przejechać o suchej stopie, ale do pracy rowerem nie ruszyłem, bo zaczęło padać. A nawet lać. Tak ma być również jutro :/
Nastąpiło też znaczne ochłodzenie, choć bez tragedii: czwórka na plusie w styczniu jest całkiem ok.
Trasa dzisiaj w tę i z powrotem: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Bolesławiec, a tam nastąpiła nawrotka.
Zaliczyłem po raz pierwszy w 2023 roku Osową Górę. Miło było :) Zwierzaków chętnych do uchwycenia zero. Więc w zamian zaległy dzięcioł duży z Dębiny, a konkretnie samiec :)
Komentarze (4)
Dzięcioł mniej upierdliwy i bardziej wyczekiwany :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"