Wyjazd poranny, oczywiście. Jeszcze przed upałami, więc aż tak nie trzeba się było spieszyć, jednak konieczność wyruszenia do pracy oczywiście spowodowała niewyspanie. A fuj.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań. Czyli z grubsza odwrotnie niż zazwyczaj, bo miałem nadzieję, że oszukam wiatr. Nadzieja, jak wiadomo, matką głupich rowerzystów, więc dostałem po dupie jeszcze bardziej niż zazwyczaj i pomocy w plecy było łącznie może jakoś 0,028% :)
Ze zdjęciami też skromnie, bo nie było na czym oka zawiesić. Więc jedynie klasyki z Trzcielina i Lisówek... Tylko młodego gąsiorka udało mi się uchwycić, do tego niewyraźnie, bo był bardzo daleko. Przed pracą jeszcze wybieganie klonów :) Od jutra wraca temperaturowa rzeź... :(
Komentarze (10)
SlaBo - masz mnie, bo powinienem napisać "lokatorzy". Dzięki :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"