Nie było. Takie pomyłki wróżek od pogody jestem w stanie nawet lubić :)
Wstałem nienormalnie jak na sobotę, bo o siódmej rano. Właśnie po to, żeby zdążyć przed deszczem. No i do pracy, ale to mniej istotne :) Jak się okazało, niepotrzebnie, bo padać zaczęło dopiero grubo po południu.
Motywem dnia był kombajn. Zaatakował mnie, nie mogłem nie skorzystać :) Kawałeczek dalej, przy zalewie w Szczodrzykowie, ktoś dopiero teraz umieścił ostrzeżenie. Po śmierci wędkarza. Co nie przeszkadzało innemu ukryć się w krzakach dwa metry od znaku i łowić. Przy okazji wpadł perkozi junior. W Tulcach odwiedziłem cyklopa. Przy bazie wojskowej na Krzesinach żerował bociek. Dębina wciąż stoi :) A na polach mamy już regularne baloty :) Do pracy rowerem nie jechałem, nie chcąc ryzykować.
Komentarze (15)
Lapec - na szczęście kombajny to nie śmieciarki, nie ruszają w kurs między 7:15 a 9:00 :) Mało się znam na wędkarzach, wiem za to, że czasem mi straszą ptactwo na Dębinie, za to niektórzy mają genialne pieski, ale to w Szczodrzykowie :)
Kolzwer - oj, mało co widziałem, to jest moc :) Nagroda Darwina jest mega fajna, co jakiś czas śledzę laureatów :)
To się uśmiałem wskutek własnego nieuważnego czytania zdjęcia. W wersji z wędką nie jest już zabawne! Na dodatek rysunki sugerują, że zabija prąd ze zbiornika.
Meteor - ja oczywiście nawet bym o tym nie wiedział, gdyby nie fotki ptaków "robiących" na drutach :) Przy okazji korekta: tam przebiega linia średniego napięcia.
SlaBo - mała korekta: tam napisali, że wędka, nie wędkarz :) Ale w sumie nie znam wędki, która sama z siebie postanowi ogarnąć te kilka metrów w górę :) Znalazłem info z regionalnego portalu (https://www.tydzien.net.pl/2022/07/04/w-szczodrzykowie-prad-porazil-wedkarza/), tam o dziwo czegoś się postanowiono dowiedzieć.
"Wędkarz również przewodzi prąd!!!", HA HA HA. Niezależnie od zaistniałego wypadku, nie mogę się nie uśmiać z formy tego ostrzeżenia.
Co do porażenia, to wędki wydają mi się za krótkie, bo to tak z 5 metrów powinno być nad ziemią. Tam gdzie jest coś więcej napisane wynika, że jest to linia średniego napięcia, 15 kV. I wszyscy piszą o żyłce. Nie wiadomo na ile miał wilgotną tę żyłkę i z czego dokładnie wykonana. Moje szczątkowe kojarzenie energetyki mówi mi, że im wyższe napięcie, tym mniejsze szanse ma izolator. Byłem kiedyś na pokazie na AGH, jak wysokie napięcie przebija taflę szkła.
Także ten wypadek interesujący. Niestety dziennikarstwo jest zbyt płytkie by zapytać o szczegóły kogoś, kto się zna.
Meteor - nad zalewem jest linia wysokiego napięcia. Niedawno jeden wędkarz czymś (musiał chyba wędką, bo raczej sama żyłka prądu nie przewodzi) zahaczył i zmarł. Ale czy to była burza? Nie wiem. Ten kombajn był bardziej pacyfistyczny :)
Huann - bramka numer jeden, choć drugiej nie wykluczam :)
Ale nadal mnie intryguje skąd ten prąd... jezioro jest pod napięciem, czy co? Bo jedyne co mi przychodzi do głowy, to wędkowanie w czasie burzy, a wtedy takie tablice naprawdę nie mają sensu... musiałyby mieć jakąś informację o burzy, czy deszczu.
Kombajn to chyba z tego dowcipu "Pracujący na polu kombajn został zaatakowany porzez chińskie samoloty. Kombajn odpowiedział celnym ogniem, po czym odleciał w kierunku Moskwy".
Ha, pewnie nie wiesz, ale na BS-ie i wśród moich znajomych jest (a bardziej był, bo aktywny już dość rzadko) członek tego zacnego zespołu :) Kiedyś wykonał misję specjalną: Zielona Góra - Miedzianka - Zielona Góra. Oczywiście po piwko :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"