Skromnie ze zwierzakami. Tylko kruk nade mną przeleciał i zatrzymał sporo dalej na drzewie. Prócz bagienka w Trzcielinie... ...zaliczyłem jeszcze słoneczniki... ...oraz kukurydzę. Za to udało się przyłapać na Dębinie dawno niewidzianą samicę nurogęsi. Ładnie się zaprezentowała :) Dzień typowo bez przygód. W sumie spoko takie są.
Tak już jest w standardzie, jak nie nieodpowiednia temperatura to wiatr, a anomalnia w postaci idealnych warunków tylko czasem się trafi :) Świetne foty!
Marecki - bardziej rozdrapana, bo na dziesięć zdjęć wyszło jedno, gdy podniosła dziób między jednym a drugim iskaniem :) Tak, w końcu zaczyna się sezon na widzenie czegokolwiek na polach :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"