Niestety połączył się z innym szajsem, czyli mocnym wiatrem, który jakby się uwziął i kręcił tak, żeby ani przez sekundę mi nie pomagać. Ja na południe, on z południa, na zachód, wschód czy północ - to samo, wciąż w pysk. Masakra. Kumulacja zła.
Nawet zwierzaków dzisiaj nie było :( Nie wiem po co są takie wyjazdy :) Zamiast fauny dzisiaj więc... elewator z Gądek :) I jeszcze maluch z drogi do pracy. Żeby jednak nie było łyso, dwa ptasie zaległe kadry. Zięba... ...oraz zawiana sroka :) \
Komentarze (10)
Sroka dziękuje ;)
Upały w pracy są do wytrzymania, jeśli jest w niej klima...
Swoją drogą gruntową chyba kiedyś coś doliczali za jazdę w terenie, ale to było w moich czasach przedbajkstatecznych - wtedy mi niepodzielnie (i nieporządnie!) rządziła, a w niedziele dodatkowo nie dzieliła moja Sigma!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"