Wciąż ze mnie lekki smarkacz i prychacz, więc wigoru do jazdy niewiele. Ale na szczęście przeziębienie jest minimalne, typowo poulewowe (te dwadzieścia kilosów w sobotnim deszczu przy trzynastu stopniach - tu nawet dla mnie ciut za mało jak na lato - musiało mieć konsekwencje), więc mam nadzieję, że szybko pójdzie precz.
Wyjazd przedpracowy, wciąż pod zachodni wiatr, przez co z trasą kombinacji nie było: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wiało na szczęście trochę (podkreślam: trochę) mniej. Ale niestety już było czuć, że nadchodzi masakra, czyli jedno wielkie gówno, upałami zwane. Cieszą się z nich być może słoneczniki, choć też niekoniecznie. Rolnicy? Na pewno nie. Co do ptaków, to im z grubsza obojętnie. A spotkałem dzisiaj hamującego myszołowa... ...krążącego błotniaka stawowego... ...oraz schowane gdzieś między zbożem a jakimś płotem żurawie. Ściśle monitorowane :) Dystans zawiera dojazd do pracy.
Komentarze (12)
Wow :)
Jakbym był politykiem, to bym napisał, zgodnie z wyrokiem sądu, że "przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni".
Ale nie jestem (ufff), więc zapytam: naprawdę tak to odebrałeś? No to sorry :)
"Z żadnej sekty nie jestem" - powiedział i uzupełnił, że jeżeli ktokolwiek ma inne zdanie od jedynego prawidłowego zdania, to tylko świadczy o tym, że jest niewystarczająco wykształcony, uświadomiony, jeszcze nie dojrzał.
Nie muszą do Ciebie przemawiać, z żadnej sekty nie jestem :) Polecam więcej integracji ze zwierzakami, trochę lektur przyrodniczych, sam sobie wyrobisz opinię.
Nie przemawiają do mnie te poglądy o tym, kto jest genialny, a kto ma zbyt wielki mózg :P. Trochę się martwię, czy do jakiejś skrajności szalonej Cię one kiedyś nie doprowadzą.
Ptaki/zwierzęta są o wiele bardziej naturalnie genialne niż ludzie - mają swój system odporności na ciepło, zimno, słońce, deszcz czy śnieg. Tylko człowiek (fizycznie gatunek upośledzony, niestety ze zbyt wielkim, źle używanym mózgiem) wymyślił kiedyś system, żeby je zabić, a skórami i futrami się okryć. Brawo dla nas!
Znowu czuję się jakby zaczepiony między wierszami, tymczasem ja pisałem, że 25 - 28 latem może być w najgorętszym punkcie dnia, by oddać latu sprawiedliwość. Nie 30-kilka.
A ptakom też gorąco. Potem siedzą biedne z dziobem rozdziawionym szeroko, dysząc.
Lapec - oj tak :) Z tymi opadami to wiesz... nawet ja byłbym za w aktualnej sytuacji. Byle nocą :)
Kolzwer - dziękuję :/ Najgorsze jest zdychanie zdrowotne w upale - normalnie kumulacja tego, co najgorsze. Miło, że ktoś z lubiących ciepło również ma coś do "30 plus" :)
W nadchodzących dniach może być na odwrót, przeziębienie przyjdzie, a pojawi się udar cieplny (odpukać w niemalowane), więc zdrówka życzę. Kiedyś pisałem, że lubię trzydziestki na termometrze, ale to co powyżej stwierdzam, że niekoniecznie.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"