Sobota częściowo pracująca. Co prawda pierwotnie miałem mieć wolne, ale niestety część kadry się pochorowała, część jest na urlopie i trzeba łatać dziury. Oczywiście nie za darmo, a nadgodziny finansowo nie śmierdzą :)
Wyjazd w okolicach dziewiątej. Temperatura całkiem ok, niestety wiatr jeszcze bardziej upierdliwy niż ostatnio, więc walkę olałem już na początku. Ne tylko ja - również zegarek postanowił przeciw czemuś zaprotestować i dwa razy sam się wyłączył.
Trasa dokładnie taka sama jak wczoraj (Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań). Więc na dzień dobry również słoneczniki, ale przynajmniej dzisiaj w słońcu :) Choć generalnie było raczej niezdecydowanie. Mam dowód na to, że już działania na polach są intensywne. Korzystają z tego drapieżniki... ...jak i te mniej nastawione na polowanie ptaki, na przykład żurawie. Dystans zawiera dojazd do pracy. Ponownie Czarnuchem.
Komentarze (13)
To już bardziej kojarzę. Głównie z tego, że tam nie bywam :)
Lapec - tylko mnie chyba nigdy w ABC nie było :) Jest taka sieć? :)
Kolzwer - no proszę, dobrze wiedzieć :) Szkoda, że u mnie najczęściej są "do odebrania", co ma swoje plusy, ale czasem też bywają wypłacane. Dzięki za info, będę przez to mniej kręcił na nie nosem :)
Ładne ptaszyska i "przyziemne słońce" :) Nadgodziny dużo procentują przy emeryturze, ostatnio mówił mi o tym znajomy emeryt. Jego kolega zatrudnił się z nim razem na tym samym stanowisku, staż pracy taki sam, ale emerytura jednego o kilka stówek wyższa, analizowali i właśnie wyszło im, że to nadgodziny tak wpływają. To jakiś ułamek zachęty na te nadgodziny jest :))
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"