Dzisiaj krótko, bo powrót do pracy miałem dość intensywny i zdycham :)
Wyjazd o poranku (niestety), więc w klimacie niewyspania, tym bardziej, że Kropa raczyła mnie obudzić o czwartej.
Kurs zachodni, bo miało stamtąd wiać. Takiego wała! Okazało się, że najpierw faktycznie tak było, ale gdzieś na dwudziestym kilometrze kierunek zrobił się północno-wschodni, więc miałem tę niewątpliwą przyjemność walczyć z nim non stop. Średniej więc nawet nie komentuję, bo bym się zapłakał.
Trasa klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Ze zwierzakami wyjątkowo mikro. Żodyn :) Tylko jakiś stalowy dziwak na niebie się trafił. Za to na Dębinie pięknie. I mega pozytywny zaskok z wczoraj: pojawił się samiec czernicy, wcześniej tu niewidziany. Piękniś :) Dystans zawiera dojazd do pracy.
Komentarze (8)
A gdzie napisałem, że wszystko co ludzkie jest złe? To nieprawda. Na przykład rower jest dobry :)
Inna sprawa, że uważam człowieka za największego szkodnika w historii świata i nie za bardzo widzę plusy jego istnienia. Natura nie ma z nas żadnego pożytku, jedynie psujemy, niszczymy i trujemy. A post factum staramy się korygować swoje błędy, robiąc kolejne.
No chyba że jesteś w stanie mi wskazać jakiś zysk dla ziemi, który dał człowiek. Jestem otwarty na argumenty.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"