Ciężkawosłoneczność
Jeśli chodzi o sprawy rowerowe, to pojęcie "to skomplikowane" pasuje idealnie. Bowiem za oknem cieszyło piękne słońce, ale tylko do momentu, gdy się wyściubiło nos na zewnątrz. Tam bowiem straszyło zimno (znów w nocy pojawił się przymrozek) oraz przejmujący wschodni wiatr. Postanowiłem więc się nie stresować i do jazdy wybrać Czarnucha - średnia na nim jest prawie kompletnie nieistotna, a do tego łatwiej się nim walczy z objazdami, których ostatnio zakwitło jak grzybów po deszczu.
Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem, po ogarnięciu się, do pracy, tym samym środkiem lokomocji.


W Babkach spotkałem konika, ale nie chciałem przeszkadzać mu w konsumpcji, więc tylko krótkie głaskanko po chrapach wpadło.


Sarenki dzisiaj tylko z oddali.

Za to przy zalewie w Szczodrzykowie...

...w końcu coś się dzieje. Wodne ptactwo zaczęło się zbierać. Między innymi gęgawy...

...łyski...



...czy perkozy.


A na polach niezawodne żurawie.



Wizualnie spoko dzionek. Choć nie powiem, zmarzłem, mimo że w pewnym momencie temperatura wzrosła do aż trzech stopni.








