Tydzień wojny minął. Przerażające to, tym bardziej, iż mam wrażenie, że jakby się już lekko opatrzyła. A pocieszające - że barbarzyńcom mało co wychodzi. Prócz oczywiście mordowania cywilów :/
Rowerowo nawet ujdzie. Pogodnie, wiatr się chwilowo uspokoił, ja niestety nie poszalałem, bo napęd ma aktualnie czynnik stresujący - boję się mocniej tąpnąć, żeby nie skończyć na ramie, co może być nie tylko bolesne, ale i wręcz zabójcze. Wiadomo o co chodzi :)
Trasa dokładnie taka, jak w poprzedni czwartek, gdy rozpoczął się atak: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Mój las szczęśliwie jeszcze częściowo stoi. W Żabnie trafiło mi się - jedno obok drugiego - stadko saren i stadko żurawi. Albo odwrotnie :) Trochę się za nimi nalatałem, bo były dość daleko, ale dzięki temu COŚ widać. Kawałek dalej - myszołów. Miałem całą sekundę zanim odleciał. No i stały punkt na granicy Baranowa i Krajkowa, wciąż zalany. Ale dzisiaj obrodziło w czaplę - całą jedną :) Do tego z brzuszkiem. Zima zrobiła swoje. Dojazd do pracy Czarnuchem.
Komentarze (13)
Ten las jest moim ulubionym do zdjęć. Oczywiście poza Dębiną :)
Temat zwykłych Rosjan jest warty osobnego wpisu. Pewnie go popełnię w najbliższym czasie.
Fajny klimat w tym lesie ze słońcem Najgorsze jest to ze ludnosc rosyjska nawet nie wieży w prawdziwe zdjecia, ze pu ti n wie.co robi itp jpdl zo za jazda. A za mowienie o wpjnie 15 lat paki. Rece opadaja Stalinowo whuj.tam mają
Ładna stadna kumulacja... tylko muflonów tam brakuje ;-) Ale dzisiaj chyba stadny dzień, też miałem fajne spotkanie, ale zdjęcia trafią na bikestatsa dopiero za parę dni.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"