Kruczoładnie :)
Wyjazd lekko po dziewiątej. Pogoda przepiękna jak na koniec października - słońce i trzynaście (!) stopni na plusie. Ino jeździć :)
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Nie spieszyłem się. Bo po co? :)
Wczoraj pisałem, że nie było gazeciarzy. Dziś już owszem - szczególnie jeden dostawczak na blachach z Wrześni postanowił przetestować moje zdolności wokalne poprzez wyprzedzanie na pełnej petardzie o milimetry ode mnie. Jeśli usłyszał to, co za nim poleciało, odbija mu się jeszcze do teraz. Żałowałem, że kawałek dalej nie rozpieprzył się na łuku, choć byłby wtedy jeden minus - zapewne ucierpiałoby przez to jakieś niewinne drzewo, a tego bym nie chciał.
O, a truchło gazeciarza chętnie zjadłyby kruki :) Dziś kilka spotkałem, a jednemu nawet spojrzałem w dziób.



Obok łaziły sobie młode szpaki.

Rowerówka jak zwykle z Trzcielina...

...a w Lisówkach wypatrzyłem myszołowa. To ta mała kropka gdzieś przed drzewami.


Potem jeszcze z właściwą Kropą na Dębinę...


...i rowerem do centrum. Widok na Stary Browar i Andersię jest jednym z moich ulubionych industrialnych.









