Przyszedł czas na powrót do pracy. Poranne wstawanie zostało mi z ostatnich "wolnych" dni, ale już siedzenie przez kilka dobrych godzin na czterech literach to coś, za czym zdecydowanie nie tęskniłem. No nic, z czegoś żyć trzeba.
Nie jechało się źle. Ani też w sumie dobrze. Ot, po prostu ziewająco :) W Dachowie kończą remont. I co? No i DDR-gówno :/ Cała wieś w kostce. Oczywiście olałem, dokumentując jedynie CPR-owy debilizm. Na szczęście już na niezabudowanym jest normalniej. Zawitałem też na chwilę nad zalew w Szczodrzykowie. Dosłownie na moment, bo nie miałem czasu na fotki. Z daleko udało mi się jednak przyuważyć czarnego bociana. Szkoda, że było tak szaro, bo kilka obiektów aż się prosiło o dobre światło. No niestety, spora odległość oraz chmury zrobiły pikselozę. Do pracy pojechałem rowerem miejskim, bo kropiło.
Miał być wpis o PKP, ale... nie wyrobię się. Padam na ryj. Praca powinna być zakazana :) Może jutro w końcu nadrobię.
Evita - to by była jedyna forma reklamy, którą bym lubił :) W tym miejscu najczęściej jest obfito :)
Miciu - ten dramat Polska się nazywa :) Po raz kolejny się okazuje, że jakiekolwiek standardy wspólne dla tego samego kraju są nie do zrobienia - w Poznaniu każda nowa ddr-ka jest prorowerowa, a już poza jego granicami antyrowerowa...
Huann - wiem, a nawet rary-taś,taś :) W sumie racja z tym PKP :)
Roadrunner - nie łączą się, to zupełnie inne ptaki wbrew pozorom :) Białe lubią towarzystwo ludzi i się ich nie boją, czarne wręcz przeciwnie - żyją w lasach i uciekają przez człowiekiem. W sumie wolę te drugie :)
Marecki - dzięki, zgadza się. Byłem w szoku, że w ogóle go widzę. Z daleka była to czarna kropka na polu, dopiero zoom mnie ucieszył :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"