Jeszcze dało się jechać. Od jutra powraca temperaturowa rzeź :/
Gdy w jedną stronę kręciłem przez Luboń, ze zdziwieniem stwierdziłem, że zatrzymałem się jedynie na dwóch z miliarda tamtejszych świateł. Cud. Jak się okazało zemsta była słodka i przy powrocie nie tylko stałem na wszystkich, ale i zakwitłem w korku-gigancie. Luboń ofiar nie bierze.
Fotek nie robiłem, bo nie było czego. Wpadły tylko z lasu za Żabnem, żeby pojawiło się tu cokolwiek. Jagódki wciąż średnio dojrzałe, zjadłem dwie i stwierdziłem, że więcej nie ryzykuję. W zamian sobotnie spotkanie z Dębiny. Parka czapli, rzadko widziana tu razem. Dystans zawiera dojazd do pracy.
Komentarze (11)
Spoko, rak i inne takie powoli sobie przypomną, że istnieją. Póki co pewnie grzecznie czekały zgodnie z wytycznymi lockdownowymi :) Pozdro!
No niestety, Luboń ma kształt typowej wiochy, której nie wiadomo po co dał ktoś prawa miejskie - jedna główna ulica, od których odchodzą co chwilę boczne. Co kilkaset metrów ktoś skręca w lewo albo w prawo, świateł jest nawalonych od cholery, a mentalność części mieszkańców jest prosto od pługa oderwana. No nie przepadam :)
Leśne klimaty miłe na cieplejsze dni. Sądząc po Twoich wpisach trafić na przejezdny Luboń to chyba jak szóstka w lotto, gorzej, że w drodze powrotnej powrócił standard.
Bo są zielone ;-) A jak dojrzeją, to będą niebieskie ;-P
Właśnie, nie mam kiedy wyskoczyć by sprawdzić stan jagód, ale widzę że najwyższy czas, bo takie wczesne już są... spoko, ja takie ledwie dojrzałe wielokrotnie jadałem i nic mi nie było.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"