Dzisiaj wypad dość ekspresowy. Dostałem bowiem info, że w okolicach 10:30 będzie u mnie kurier z pewnym domowym sprzętem, nie było więc czasu na marudzenie.
Trasa w tę i z powrotem: z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Krzesiny, Jaryszki, Żerniki, Tulce, Gowarzewo i Siekierki do Skałowa, gdzie zawróciłem kawałek przed torami.
Napęd jest już na końcówce końcówek. Na 99% jutro dojedzie do mnie blat, więc można będzie zabierać się za wymianę. Jest jakaś nadzieja, że jeśli wszystko będzie pasowało (a jak wiemy to zagadka) to w przyszłym tygodniu będę mógł jeździć jak człowiek, a nie jak... cholera, nie wiem... nieczłowiek :)
Lepsza niż ostatnio średnia byłaby nie do osiągnięcia z takim stanem sprzętu, ale na szczęście przez kilka kilometrów, od Tulec do połowy Gowarzewa, miałem przed sobą kolegę. Wielkiego i zielonego. Czyli ciągnik John Deere. Baaaaardzo go szanuję za te 40+ pod wiatr :) Co prawda szybko mnie opuścił, a po nawrotce jakoś w plecy wiać nie chciało, ale generalnie było ok.
Zdjęcia w ilości minimalnej, bo czas naglił, a i obiektów jakoś nie było. Więc jedynie symboliczne zdjęcia sprzed schroniska dla zwierząt w Skałowie... ...oraz już z drogi do pracy wycieczkowa zabytkowa "zerówka" telepiąca się przez Poznań. A, żeby były jakieś zwierzaki, to niedawne zdjęcie kosa, a w sumie to maszyny KOS-16 wzbijającej się do lotu :)
Komentarze (10)
Brawo za zacne członkostwo :)
Pamiętam, że po Poznaniu dość sporo ich jeździło kilkanaście lat temu, Wygodne nie były, ale całkiem klimatyczne :)
Ekstra 102-ka, w Częstochowie mamy jedną taką sztukę, przed pandemią organizowaliśmy nią darmowe wakacyjne przejazdy, najczęściej w weekendy (jestem członkiem Częstochowskiego Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej) :)
Lapec - no właśnie, TV 49 cali chyba żaden paczkomat nie przyjmie na klatę :) Plus tego kuriera jest taki, że dostałem do niego numer od znajomego kuriera z pracy, dzięki czemu mogłem być poinformowany w wersji VIP o dostawie :) Dzięki, jedno i drugie mnie przeraża :/
Evita - bywały lepsze, ale to było w czasach gdy byłem piękny... eeee, wróć... gdy byłem młody :) Teraz mi się po prostu nie chce cisnąć, chyba że trzeba. Starość nie radość. Namawiam cały czas na kompakt z zoomem minimum 20x, nic nie będzie uciekać. No dobra, zawsze coś będzie uciekać, ale przynajmniej będzie więcej czasu na to, żeby zdążyć :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"