Kolejny dzień ciężkiej walki z napędem za mną. Z dnia na dzień coraz cięższej, loteryjka pod tytułem "kiedy ząbek przeskoczy" trwa. Są emocje.
Jazda w związku z powyższym nad wyraz zachowawcza, bez chęci na mocniejsze tąpnięcie. To znaczy może i chęci jakieś były, ale jednocześnie strach w oczach, więc nie ryzkowałem.
Miało nie wiać, a wiało. Miało nie padać, a padało. Na szczęście to drugie raczej symbolicznie.
Przy wjeździe do Lusowa spotkałem Dariusza vel Lipica, który już dawno pożegnał się z BS-em i na jakiś czas z rowerem, ale jak widzę znów ruszył na dwa kola. Pogadaliśmy sobie sympatycznie przez kilka minut, zachęciłem do powrotu i każdy w swoją stronę, bo czas mnie gonił. Praca bowiem gorsza niż wczorajszy zając - nie ucieknie, tylko będzie czekała z wyrzutem :)
Na pogaduszkach trochę zeszło, na fotki więc czasu nie było. Wykonałem tylko symboliczną na plaży w Lusowie. z niezdecydowanym nurkiem w tle... ...tamże ciekawską kaczkę... ...oraz ledwo wystające zza zielska żurawie z młodym. Reszta dystansu to dojazd do pracy..
Komentarze (16)
Witam w klubie AA - Antypracowych Antyczasowców :)
Huann - przypomniałeś mi o świetnej literaturze z dzieciństwa. Z klimatycznymi obrazkami :)
Marecki - dzięki, lepsze by się znalazły, ale kaczki są tak pospolite, że nawet nie wklejam :) W sumie może warto. Tak, maluch niedługo będzie nie do odróżnienia od reszty.
Kolzwer - również dzięki :) U mnie nawet lekko depnąć ostatnio się nie da, bo nawet wtedy przeskakuje :)
Kaczucha wyszła świetnie z odbiciem w wodzie :) Ten ból, kiedy nie można mocniej depnąć znam, ale sam miałem tak tylko 2-3 dni po wymianie łańcucha na starszej kasecie.
Super portret kaczki, Przyznam że tak dobrego zbliżenia ptaka z gatunku v-cepremierowatych jeszcze u Ciebie nie widziałem xD Sympatyczna rodzinka żurawi, maluch już całkiem spory..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"