A po spanku, śniadanku i kawusi, oczywiście rower. Słońce zachęcało, temperatura również - zaledwie minus jeden, co na aktualne warunki oznaczało niemal upał. Tylko wiatr nie dawał złudzeń - nie będzie lekko. I nie było.
Jechało się najpierw ciężko, potem już z podmuchami w plecy, więc znakomicie. Najfajniejsze były śmieszki poza miastem - takie intuicyjnie nieobowiązkowe :) Zostawić takie na cały rok poproszę. Gdy jechałem przez Lusowo, przypomniałem sobie, że niedawno został na tamtejszym cmentarzu pochowany aktor Ryszard Kotys, czyli znany wszystkim Paździoch ze "Świata według Kiepskich". Zajrzałem więc tamże, szukając jego grobu. Znalazłem. Żegnaj, Panie Paździoch! Przy okazji pozwiedzałem nekropolię, małą, ale klimatyczną i bardzo ciekawą. Leżą tam wielkopolscy powstańcy, jest też i Maryja bez głowy. Podjechałem sobie również kawałek dalej, nad Jezioro Lusowskie. A tam pełno ludzi... po nim spacerujących. Zachęciło mnie to do rozsądnej mikrowersji chodzenia po wodzie. Blisko pomostu, żeby nie ryzykować. Rzadko bowiem ma się okazję do zobaczenie tamtejszej plaży "z zewnątrz" bez zamoczenia stóp :) No i wpadła przy okazji zamaskowana, czyli bezpieczna, sesja :) Z innych motywów: moje ulubione drzewo stoi. Może ten stan się utrzyma jeszcze długo? Zamarzł nawet kanałek prowadzący do wspomnianego już jeziora. Tu musiała odbyć się jakaś arcyciekawa, choć smutna historia :) Oj, tęskno mi za takimi barwami. Przynajmniej na reklamie cieszą. Jeszcze zwierzaki, takie same jak wczoraj. Czyli sarenki w liczbie olbrzymiej... ...oraz zimowe żurawie. Leniwy, a jednak ciekawy poznawczo wypad. Lubię takie.
Komentarze (15)
To chyba przeoczyłem :) Mnie do założenia BS-a zachęciły dwie rzeczy - właśnie dodawanie dystansów, jak i możliwość pisania, pisania, pisania... Nie żałuję i niech żyje, żyje nam :)
Ubranie teraz kasku zamiast opaski = grypa = Covid = śmierć w kolejce do lekarza. Odkładając go więc również sobie życie uratowałem, a dla pewności ... na rowerze nie jeżdżę :))).
Kolzwer - zdecydowanie uważałem, gdzie stąpam, do tego byłem blisko pomostu. Rower by przeżył na pewno, a jak wiadomo to priorytet :)
Lapec - też myślałem, że to morsy, ale chyba się nie dostały do środka (za gruby lód), więc pewnie poleciały na Zanzibar. To modna ostatnio alternatywa :) Hehe, myślę, że czworonożna Zuza czytać umie średnio, ale przed sądem też bym tak się tłumaczył :) Zdradzę, że ta czapka nazywa się kask i ze dwa razy uratowała mi życie - polecam :) Też tęsknię za zielenią, ale za tłumami sezonowców już nie :)
Evita - oj tak, rodzina Kulczyków faktycznie ma piękny pomnik. Do tego wykonany z klasą, a nie kiczowaty, jak to w Polsce modne. Choć i tak nic nie przebije "mojego" ulubionego - nomen omen - martwego cmentarza na Dębcu :) Nie ma co zazdrościć, bo te zwierzaki są widoczne z braku lasów. Ale dzięki :)
Jako fanka cmentarzy chętnie się przechadzam po alejkach. Tych najbardziej zapuszczonych. Ostatnio byłam na Nowinie, na froncie jest piękna rzeźba na grobie J. Kulczyka. Tam jest zawsze spokój. Takiego stadka saren to w życiu chyba nie widziałam ;), aż Ci zazdraszczam tych tabunów zwierzełów :)
Mi też Puszczykowo się kojarzy z Angelique Kerber :). A Skórzewo z Kuzynem - ale on akurat nie jest sławny :P
Morsy widzę że się już jeziorkiem zajęły? :).
BTW: Zuza to może imię dla pieska i nic złego tam nie piszę :)))) BTW2: co to masz za czapkę? Też chyba mam gdzieś w szafie taką <myśli> :DDD BTW3: Zielone serduszko najfajniejsze - oj tęskni się za zielenią ... w mordę jeża :(
Tak to już jest, że nie znamy swojej godziny, śmierć takich aktorów to niestety jeszcze większa strata. Na zamarzniętych jeziorach trzeba uważać, czasem nawet bardzo gruby lód pęka na skutek panujących na nim naprężeń.
JPbike - dzięki :) Cóż, wydaje mi się, że "stats" w nazwie naszych blogów staje się najmniej istotny :)
Marecki - dzięki! Co do Kerber- ano tak, o tej pani zapomniałem :) Szkoda, oj szkoda. "Kiepscy" w ogóle jeden wielki pogrzeb - Paździoch, Boczek, Smoleń, no i niezapomniana Krystyna Feldman. Ta ostatnio zresztą ma swoją ławeczkę w centrum Poznania.
Tylko że do tego sąsiada było prawie 30 kilometrów :)
Wielu zacnych, z których część udało mi się osobiście poznać, mam o wiele bliżej. Najbardziej szkoda Bogdana Smolenia :(
Z ciekawostek - Gulczas i Manuela z pierwszego Big Brothera związani są z Luboniem :) Małgorzata Ostrowska czy na przykład Litza (stare Acid Drinkers, Luxtorpeda czy... Arka Noego) to Puszczykowo. Dobre miejsce dla fajnych ludzi :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"