W końcu wyszło słońce - to jedno. Nie wiało jakoś specjalnie mocno - to drugie. Nie było mrozu - trzecie (upału też, jako trzecie i pół, hehe). Mgły w końcu odpuściły - czwarte. W sumie same plusy, oczywiście jak na zimę.
Wyjazd trochę po jedenastej, na jedną z ulubionych tras: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Prócz tego, że jechało się całkiem sympatycznie, trafiło się to, co lubię najbardziej: okazja do cyknięcia jakiegoś drapieżnika. Dzisiaj - zupełnie jakby się już do mnie przyzwyczaiły - ładnie pozowały dwa myszołowy (zwyczajny oraz włochaty) z okolicy między Żabnem a Baranowem. Chyba bycie upierdliwym się sprawdza :) Z innych motywów. Było dziś zarówno wiosennie... ...jak i zimowo. No i wróciło to, co najlepsze: słoneczne refleksy między drzewami. Jeszcze jakieś stoją. Była jeszcze jedna atrakcja w... Luboniu, ale o tym już jutro.
Fajny dzionek. Niestety przed jutrzejszą kolejną dwunastką w robocie :/
Komentarze (15)
Ja w sumie też :) Czyli mam dwa razy gorzej w ciągu roku :)
DaruS - nie, na szczęście dla potencjalnej ofiary to jakaś kupka ziemi :)
Marecki - w sumie ciekawe czym golą się drapieżniki? :) Dzięki, włochaty jest taki wizualnie większy, a przede wszystkim jaśniejszy. No i jak na moje ma bardziej haczykowaty dziób. Spotkać je można głównie zimą, bo nie wiadomo czemu tu przylatują.
Grigor - a nie myszołówka? :)
Roadrunner - hehe, akurat żadna Czubówna nie przechodziła, musiałem radzić sobie bez niej :) Tu też pogoda już wróciła do "normy"...
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"