Dzisiejszy wyjazd przeddwunastkowy to szaroburość wybitna. Słońca nie widziałem ani przez moment, za to wszelkich możliwych odmian szarości z miliard. Za to nie padał śnieg ani deszcz - i niech to służy za codzienną dawkę optymizmu :)
Trasa znów wschodnia, znów z upierdliwym wiatrem: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - centrum. Nawet Relive powstało.
Uchwycić oka nie było na czym, więc... a co, wycinka. Świeżutka, jeszcze soki z drzew nie obeschły. Najpierw moje ulubione hasło mend z Nadleśnictwa Babki: "dla lasu, dla ludzi". Coś jak "dobra zmiana", czyli 100% kłamstwa, bo jak już to powinno być "dla kasy". Nie sądzę bowiem, żeby mieszkańcy Koninka byli zachwyceni, że mieli piękne miejsce do spacerów, a będą mieli pustynię, na której może za kilkadziesiąt lat coś urośnie. Coś, co potem się zetnie, oczywiście. Wiem, jestem nudny w temacie. Chciałbym nie być i zamiast tego wklejać radośnie hasające w gęstwinach zwierzaki, no ale jest jak jest.
Na koniec sroka z wyrazem twarzy typowego cwaniaczka :) Często budzą nas nad ranem wielkie kłótnie srok z kawkami, gawronami oraz śmieszkami. Jednak nawet ten rwetes jest lepszy niż poranny atak pana z kosiarką pod oknem w ciepłe dni.
Komentarze (10)
Piękna inicjatywa. Takich mundurowych nam trzeba! :)
Prawo jakoś tam (ekspertem oczywiście nie jestem, więc bazuję na tym, co słyszę w zaufanych mediach) ściśle reguluje wycinki na terenach należących do miast. Gnoje (Lasy Państwowe) kombinują jak mogą, ale pewnych rzeczy na szczęście nie przeskoczą. Wychodzi na to, że jeśli chcesz cieszyć się kwitnącą zielenią to najlepiej przyjedź do... metropolii. Ot, "dobra zmiana" w polskim wykonaniu.
Nasze Leśnictwo Miejskie też (pi razy drzwi) nie przesadza z wycinką, choć kawałka zerżniętej malowniczej świerczyny w moim lesie to im i tak nie daruję. Tłumaczyli się nawet, że to przez korniki - owszem. były gdzieś na 1 z 4 drzew, reszta była ładna i zielona. Teraz jest łysa polana, choć bez żadnych górskich widoków.
Gizmo - o dziwo w samym Poznaniu jest ok, bo oddział miejski Lasów Państwowych chyba jest pod kontrolą samego miasta. Problem robi się zaraz za jego granicami, bo tam Babki już robią co chcą. To jak ze śmieszkami: w stolicy WLKP naprawdę fajnie się jeździ po tych nowych, a strach się bać przed wyjazdem gdziekolwiek dalej :/
Marecki - sroka zrobiła co mogła, nawet w swoim stanie, ale konkurencję miała zbyt ostrą :/
Huann - coś w tym, cholera, jest :/
Kolzwer - nie wspomną, bo kaska poleci po cichu do państwa, jak i na konta nadleśniczych. Po co się tym chwalić? Sroka pewnie zadowolona z tego, że się podoba :)
Roadrunner - jestem zdecydowanie za! No ale nie mam wyboru :/
Pustynne widoki z szalejącym wiatrem przez co najmniej kilkadziesiąt lat, a kieszenie napchane kasą - tego już nie wspomną na swojej dumnej tablicy informacyjnej. Fajna ta sroka ;)
Dziś być może będę kontrowersyjny, ale napiszę: hasło Nadrzeźnictwa lasu równie prawdziwe i chwytliwe, co hasło nadrzeźników ludzi nad bramą w Auszwicu.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"