Asertywnie :)
Ponownie się wyspałem, ogarnąłem i ruszyłem na rower. Wiedziałem, że nie poszaleję, bo wiało co najmniej tak, jak wczoraj - czyli koszmarnie. Postanowiłem więc po prostu wykonać pięć dyszek i nawet nie starać się walczyć. To ostatnio u mnie norma.
Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Dąbrowa - Sierosław - Lusowo - Lusówko - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań. Znów chciałbym dołączyć Relive, jednak nie będzie mi dane.
Odwiedziłem swoje ulubione diabelskie drzewo. Wciąż stoi!


Zawitałem też na chwilę na plażę w Lusowie.

Wyjątkowo istotne są parasole po prawej. Rozstawiała się bowiem jakaś przenośna rozlewnia Perły, a gdy robiłem fotkę, podszedł do mnie jeden z panów z.. piwem w ręce, pytając, czy bym nie chciał wypić za darmo, bo właśnie otworzyli beczkę i jest świeżutkie. Oczka mi się zaświeciły, ale musiałem odmówić - po pierwsze miałem jeszcze kawał do domu, po drugie nie jeżdżę po alkoholu, po trzecie było wcześnie. Eh, życie chłoszcze :) Buuu :( Miły pan poszedł szukać dalej chętnych (ich nie brakowało), a ja obiecałem uzupełnić straconą szansę kiedy indziej.
A po południu poszedłem sobie na spacer w miejsce, gdzie nie brakuje zwierzaków, w tym sporej ilości ptactwa. Zapewne opiszę je jutro, muszę bowiem przejrzeć zdjęcia, dziś więc tylko kilka kadrów, w tym - zupełnie niespodziewanie - czapla.




Trafiły się i kormorany czarne.

Na środę zapowiadane są opady - mam nadzieję, że uda się mimo to coś wykręcić.








