Nooo, w końcu udało się wykonać pełne i jedynie słuszne pięć dyszek. Choć nie było to łatwe.
Rano jeszcze lekko kropiło, ale w końcu przestało. Podejrzane :) Jednak nie, podczas jazdy ani nie nastąpiło nagłe oberwanie chmury, nie pojawiła się burza śnieżna, wody nie wystąpiły z brzegów i takie tam. Do tego było zaskakująco ciepło. Za to wiało. I to wiało jak sam sukinsyn. Momentami ledwo parłem do przodu, a przy powiewach bocznych, nawet Czarnuchem, poruszałem się w pozycjach bocznych nieustalonych, takich jak: / albo \, a fragmentami nawet prawie - :)
Trasa zachodnia, ale wykonana w odwrotnej kolejności niż zazwyczaj: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Wiry - Luboń - Poznań. TUTAJ Relive.
Wiało, nie kłamię :) Istna droga krzyżowa :) Rzadko jeżdżę śmieszką w Komornikach w tę stronę. ale dopiero z tej perspektywy widać, jak cudownie spieprzono taką świetną okazję do śmigania, ustawiając na starcie zakaz rowerowy :/ Dystans zawiera dojazd do pracy. Już zapomniałem jak to jest :)
Komentarze (13)
Widocznie muszę częściej umieszczać dowody "zbrodni" :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"