Dzisiaj już tak różowo jak wczoraj nie było. W sumie to nie rozumiem, co fajnego jest w różu, ale skoro tak się mówi, to... :)
Przede wszystkim wiało już konkretnie i mało logicznie, a i temperatura nie powalała, choć jak na zimę źle nie było. Jednak dujący czynnik chłodzący spowodował, że zdecydowanie nie miałem okazji się spocić, choćby jak Duda podczas bełkotu o narzucaniu nam czegoś w obcych językach, bo "tu jest Polska" lub Komorowski na widok sarenki wchodzącej na linię strzału. W skrócie: lekko zmarzłem :)
Trasa kombinowano-zachodnia: Poznań - Plewiska - Komorniki - Głuchowo - Chomęcice - Konarzewo - Dopiewo - Podłoziny, tam nawrotka - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Plewiska - Poznań. Wciąż nie mogę się nadziwić, że tak jak pomiędzy Głuchowem a Chomęcicami, nie skończy się robić śmieszki (urywa się w połowie, a dojazd na asfalt jest z... szutru), a stawia się już zakaz. Tak, tu jest Polska codzienna, nie da się ukryć :) Spotkałem też, już po raz kolejny, taki oto wóz na jeleniogórskich blachach. Miałem nadzieję, iż reprezentuje on moje "ulubione", budujące się apartamenty w Sosnówce, ale nie, to jakiś inny interes. Jaki? Nie mam pojęcia, bo reklamowana strona nie działa. Ale w sumie miło było jeszcze sobie popatrzeć choć tak na Karkonosze :)
Komentarze (16)
To ja w sumie poczekam aż tam asfalt zmajstrują :)
Lapec - dokładnie tak. Te 60 aut na godzinę nie może się czuć zagrożone przez rowerzystów! ;)
DaruS - zdecydowanie coś w tym jest :) To monstrum kręci od jakiegoś czasu po okolicach Poznania, bez patrzenia na koszty. Choć... teraz stał na uboczu, jakiś taki zapomniany... Może dutki przestały płynąć? :)
Nie ma to jak amerykańska motoryzacja jest taka minimalistyczna a zarazem ekologiczna :) ale jak się dobrze skasuje turystę, który chce sobie pochodzić tudzież pojeździć rowerem po górach, to można na stacjach benzynowych na liczydło uwagi nie zwracać :p
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"