Upały powróciły! Było dziś całe cztery stopnie powyżej zera!
Do tego nie padało, mimo że wczoraj wieczorem wracałem z pracy w zacinającym śniegu z deszczem.
Koniec pozytywów :)
Reszta to jesienno-zimowy standard. Ciężkie powietrze, solidny wiatr, który nie zamierzał pomagać ani przez chwilę, oraz fragmentami jeszcze mokre drogi. Czyli bez szału. Po prostu znów ciężko się jechało.
Trasa to zachodnie kombinacje: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Gołuski - Plewiska - Poznań. Jak zwykle motyw z niekończącego się serialu "przejeżdżałem przez Luboń..." :) Tym razem odkryłem miejscówkę oferującą "odzież patriotyczną". W zestawie jak zwykle żołnierze przeklęci, husaria, kibolstwo, ale także jakieś ciuszki marki o typowo polskiej nazwie, którą można wyczytać poniżej. Po anturażu oraz logo "hool's-ów" mogę domniemywać, iż raczej jej założycielami nie są zwolennicy lewactwa, Tuska i dalszej integracji europejskiej :) Dystans to również dojazd do pracy.
Komentarze (6)
Wręcz mistrzowska :)
Ja się zabieram (tylko czasu brakuje) za nawiedzenie jednego z poznańskich sklepów z "odzieżą patriotyczną". Tam musi być smaczków a smaczków :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"