Względem wczorajszego dnia zmieniło się niewiele - wciąż zapychające powietrze oraz wiatr ani przez sekundę nie zamierzający pomóc. Z atrakcji doszedł jedynie deszczyk momentami przechodzący w śnieżek (delikatny), który lekko mnie zestresował, bo co prawda nie było przymrozku, ale jednak szklący się asfalt przy temperaturze niewiele większej od zera zachęca do ostrożniejszej jazdy, szczególnie szosą :) Więc druga połowa to bardziej ostrożne stąpanie niż kłus.
Trasa to jedna z zachodnich wariacji: Poznań - Plewiska - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Komorniki - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.
Atrakcja dzisiejsza główna: zamknięte rogatki w Palędziu na dobre dziesięć minut, podczas których przejechały dwa składy. Nie ma co, stanie w chłodku przed szlabanem, szczególnie gdy człowiek się spieszy do roboty, nie jest ideałem spędzania wolnego czasu.
Przynajmniej niebo było ładne. Zawsze to coś. Reszta to dojazd do pracy.
Czas na podsumowanie listopada. Miesiąca dziwnego, bo nawet całkiem sympatycznego, a jednocześnie upierdliwego. Wyszło łącznie 1660 kilometrów, w różnych warunkach pogodowych - było i słońce, i deszcz, i wiatr, i jazda w ciemnościach, i w terenie. Stąd mikra średnia - 27,6 km/h. Za to wpadło chyba rekordowe prawie 200 kilometrów spacerowych, głównie oczywiście z psem :)
A propos... Wczorajszy wypad nad Dębinkę w komórkowym obiektywie :) Mam nadzieję, że fanklub będzie kontent :) Jutro może być ciężko z kręceniem, bo na noc zapowiadane są przymrozki, a aktualnie pada deszcz :/ Jeśli rano będzie ślisko, nie będę ryzykował. A może być różnie, nawet z temperaturami sięgającymi... minus zera :) Screen autentyk, z dziś.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"