Dziwnie się ten grudzień zaczął. Pogodą niby fajną: nie wiało mocno, a przede wszystkim wciąż na szczęście śniegu brak (i oby dalej nie było), a jednocześnie średnią: cały czas w powietrzu unosiła się niby to mgła, niby to smog, a wspomniany wiatr ani przez chwilę nie chciał pomagać, również wtedy, gdy flagi pokazywały, iż niby właśnie to robi. Nawet z górki nie miałem się jak rozkręcić, bo hamowało. Oj, znam ten motyw, kompletnie nie do wytłumaczenia i wiem, że walka z nim nie ma najmniejszego sensu, więc wynik jest jaki jest. Cieniutki.
Mimo wszystko nie ma co narzekać, bo mogło być gorzej. Grunt, że udało się miesiąc rozpocząć na rowerze, a co będzie w kolejnych dniach się okaże, bo jak zwykle pogodynki nie mogą dojść same ze sobą do porozumienia w temacie tego, co wieszczą.
Trasa to najklasyczniejsze "kondominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań. W Łodzi zatrzymałem się na chwilę przy Nepomucenie. Staruszek jest "lekko" zapomniany przez tutejszą parafię, a szkoda, bo nawet dość zgrabnie go wykonano. W Luboniu rzucił mi się w oczy wóz "miłośnika" przyrody, wiozącego - zapewne gdzieś do paśnika - marchew. W sumie byłoby to całkiem miłe, gdybym nie wiedział, iż gdzieś w tle motywacji jest podtekst: zabić. Ale w przyszłości. Na Opolskiej zniczy coraz więcej... ...a na polskich drogach wciąż bez zmian.
Komentarze (15)
Jurek - ja akurat biorę coś dość często dla ptaków na Dębinę, przy okazji spacerów z Kropą. Poza tym zanim dodałem ten wpis, obejrzałem sobie auto - wierz mi, miłośnik zwierząt nie oblepia się myśliwskimi naklejkami z dzikami i jeleniami.
Jakby do Monaru skręcał z takimi zamiarami, to pewnie by go policja zatrzymała za terroryzm :)
Nie przesadzajcie z tą podejrzliwością ! Marchewkowiecz po prostu ma gest ! Kupił 10 kg marchwi i wiezie ją może do lasu ?. A skąd wiecie czy nie skręci do Monaru czy innego przytuliska ? Sam nie jestem zwolennikiem tzw. łowiectwa i wolałbym by ten "sport" był raczej zakazany albo mocno okrojony. Ale uderzcie się w pierś i szczerze powiedzcie co ostatnio oprócz śmieci zawiózł statystyczny obywatel do lasu którym i ja i wy jesteśmy. Zamiast biadolić i szukać "podwójnego dna" zróbcie konkurencję myśliwym i swoją marchią pokrzyżujcie plany łowczych !
BUS - ha! Czyli jednak to nie moje wymysły. Dzięki za potwierdzenie :) Ciężko było :/
Huann - oby nie! Myślmy o rychłej wiośnie, nie przerażajmy się perspektywą lata i upałów, żyjmy nadzieją godnej jesieni oraz spodziewajmy się nieokrutnej zimy :)
Ej. Ja kurwa miałem dzisiaj to samo z jazdą. Nie pomagał, przeszkadzał i ogólnie jakoś słabo w huj. Nie wiedziałem dlaczego a Ty piszesz o tym samym. Strange!
Ja zawsze mijam Nepomucia w drodze na - i z działki w Górce Pab. Jak sama nazwa wskazuje (Górka, nie Pab.;) - co drugi raz mijam go popędliwie, a co drugi - mozolnie :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"