Ależ dziś duło! Jazda po płaszczyznach była porównywalna do takiej z ostrymi górskimi podjazdami. Jak nie cięższa :)
Generalnie bym nawet nie walczył, ale dostałem cynka z pracy, że nawiedzi nas dziś szef wszystkich szefów, żeby wręczyć mi gadżecik za jakiś wygrany konkurs. Super. Oznaczało to, że opcja spóźnienia nawet o minutę nie wchodziło w grę :)
Trasa to zachodnia walka z wiatrem, a w sumie to huraganem: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Do połowy styl jazdy to klasyczny młynek. A i tak wynik był mizerny. Jednak powrót to poezja, lecz oczywiście z momentami horroru, bo podmuchy ostro potrafiły dać z boku. No ale sam fakt, że na płaskim dokręciłem do ponad 55 km/h, a z lekkiej górki do prawie 60 km/h (zabrakło tego marnego kilometra) mówi za siebie. No i jeszcze motyw (niewyraźny) z przykrej wczorajszej sprawy z ulicy Opolskiej, na granicy Dębca i Świerczewa. Wczoraj bowiem na widocznym, znakomicie oznakowanym przejściu dla pieszych, w środku dnia kobieta wjechała w przechodzącą na zielonym świetle matkę z córką. W wyniku czego ta druga zmarła... Masakra. Naprawdę, nie szukajmy win w przydrożnych drzewach, skupmy się na tym, że to człowiek sam sieje śmierć. Oj, marzy mi się w Polsce druga Skandynawia, gdzie na milion mieszkańców przypada od trzech do sześciu wypadków śmiertelnych w takich miejscach na rok. U nas... dwadzieścia cztery. Bez komentarza. Dystans zawiera dojazd do pracy.
Komentarze (13)
Lapec - nie wszyscy, co to to nie, ale nie da się ukryć, że do ideału ogółowi ciut brakuje :)
No właśnie... W żadnym stopniu nie posądzam owej starszej pani o złe zamiary. Ale też nie można z niej zdjąć odpowiedzialności za niezachowanie ostrożności. Tak, masakra.
PS. To ta sama ulica, którą szliśmy z Kropą na piwkowanie na Szachtach. Chyba nawet mówiłem Ci, że na tym skrzyżowaniu wtedy były korki i że kierowcy szaleją...
Szkoda dziecka, choć kierującej też nie zazdroszczę :-. Z tego co piszesz to zdecydowanie jej wina. Jedna chwila i (prócz kary) trauma do końca życia. Mając prawie 70 lat zabijesz ośmiolatkę - tak jak piszesz ... masakra. Niech kara będzie surowa, ale uczciwa.
Michuss - naprawdę jest taka grupa w Sejmie? Nawet nie wiedziałem. Niestety mam podejrzenie graniczące z pewnością, iż jest ona ponadpartyjna :/ No właśnie, to zadziwiające, że na zachodzie można, a w Polsce nie da się czuć bezpiecznie. Dobra edukacja to jedno, ale nie tłumaczy wszystkiego. Trzeba jednak dodać, iż nie dotyczy to jedynie kierowców, ale i części rowerzystów, bo jak wiesz bezmyślność i tu jest dość często spotykana... Coś tu jest ewidentnie nie tak.
Jurek - faktycznie, napisałem o policji, a chodziło mi o wstępne ustalenia prokuratury. Że zacytuję epoznan.pl:
"Do tragicznego wypadku doszło w czwartek po godzinie 14.00 na ulicy Opolskiej. 8-letnia Maja przechodziła po przejściu dla pieszych ze swoją mamą. Została potrącona przez 69-letnią kobietę prowadzącą osobowego forda.
Jak podaje Głos Wielkopolski, ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że kobieta kierująca samochodem miała czerwone światło. Mimo to wjechała na przejście dla pieszych. Dziewczynka miała natomiast zielone światło, a więc prawidłowo przechodziła na drugą stronę ulicy.
Z relacji osób, które znajdowały się w pobliżu miejsca wypadku wynika, że dziewczynka szła z mamą za rękę, ale wybiegła przed mamę. Wówczas miało dojść do potrącenia. Kobieta kierująca pojazdem miała twierdzić, że została oślepiona przez słońce i nic nie widziała.".
Pewnie, póki nie będzie wyroku, nie można być niczego pewnym. Ale jakoś nie wydaje mi się, żeby był inny od ustaleń.
Tak, piesi z nosami w telefonach to koszmar. Przecież nawet w celu uniknięcia tragedii montuje się ostrzegawcze przejścia. Ale widocznie rzadko mnie mijasz w Poznaniu, wygrałbyś w totka :) Poza tym myślę, iż cytat raczej rozwiewa wątpliwości. A statystyki? Pewnie da się je wyciągnąć od policji, trzeba tylko złożyć zapytanie.
Tomek Policja niczego nie potwierdza bo jej tam w momencie wypadku nie było ! To są wszystko ustalenia i zeznania światków które trzeba zweryfikować. Jeszcze raz proszę powstrzymajmy się od szybkich wniosków i osądów. Powtarzam nie bronię w żaden sposób "sprawczyni" tej tragedii !!! Ale poczekajmy. Bardzo bym nie chciał dowiedzieć się np. że owszem ze światłami było ok ale mama tej dziewczynki np. gapiła się w telefon. Co jest teraz plagą ! A zobaczenie przechodnia który nie posiada takowego przed oczami i to na przejściu dla pieszych to wygrana na loterii ! Wiem co mówię bo obserwuję to co dnia. Na marginesie ? Możesz mi wskazać ilość pieszych gapiących się w telefon przekraczających ulice na przejściach którzy zostali pouczeni lub ukarani przez odpowiednie służby ? Bo jeśli chodzi o karanie kierowców to jest to norma ! Chociaż z własnych obserwacji uważam że i tak są za mało karani !
Polecam ciekawy cykl na YT "Jedź bezpiecznie". Jesteśmy po prostu w ogonie Europy jeżeli idzie o bezpieczeństwo i co najgorsze - nie ma zupełnie widoków na poprawę. Jak ma być dobrze skoro młodzi kierowcy, którzy rok czy dwa lata wcześniej ukończyli kurs nie rozumieją np. co znaczy wyprzedzanie przed przejściem? Jak ma być dobrze skoro w obecnym sejmie idioci, bo inaczej ich nie nazwę, stworzyli grupę, która ma działać przeciw "uciemiężeniu" kierowców??? A jednym z jej postulatów jest podniesienie prędkości w zabudowanym do 60-70 km/h, bo "i tak wszyscy tyle jeżdżą"?! Ręce opadają jak się to poogląda. Zresztą mam przykład ze "swojego podwórka" - wystarczy przejechać te kilkanaście km za Odrę i nagle czujesz się bezpiecznie na drodze, nikt nie chce Cię zabić...
JPbike - niestety :) Ach, marzy mi się jakaś masowa akcja zalesiania pól... :)
Jurek - oczywiście, wyroku jeszcze nie ma, ale raczej nie ma też wątpliwości, skoro policja potwierdza czerwone dla auta, a zielone dla pieszych. Co do Skandynawii to tam można przechodzić wszędzie i zawsze, jeśli czujemy się bezpieczni, nawet na czerwonym. W Polsce nie do wyobrażenia, bo pasy nagle zrobiłyby się biało-czerwone :/ Tu jest ciekawy artykuł na ten temat:
To smutne że życie tego dziecka skończyło się w takich okolicznościach. Wina kierującej wydaje się być bezsprzeczna. Ale proszę nie ferujmy ostatecznych wyroków. Znamy jak na razie tylko wersję medialną. A ta może być bardzo uproszczona. Sam jako kierowca przejeżdżam dzień w dzień po Poznaniu setki kilometrów i widziałem nie jedno. Nie bronię też w żaden sposób sprawczyni. Ale jeśli idzie o "edukację komunikacyjną" to jednak OGÓLNIE kierowcy są bezsprzecznie najlepiej wyedukowani w tej kwestii. Jak ? To już jest inny temat.
Porównywanie nas chociażby do Skandynawów też wydaje mi się chybione.Bo nie ma tu chociażby wspólnego mianownika. Ilość aut na jednego mieszkańca wprawdzie tam jest wyższa niż w Polsce ale natężenie ruchu na statystyczny kilometr jest w Polsce wielokrotnie wyższe. Nie mówiąc już o tym że na całym półwyspie samych mieszkańców jest znacznie mniej niż u nas.
No i na koniec. Ale to uwaga i apel do tych co mają wpływ na kodyfikację i wprowadzanie przepisów ruchu. Jest taki "kwiatek" który od pewnego czasu w różnych mediach i przez różnych dziwnych interpretatorów przemyca się opinii publicznej. To PIERWSZEŃSTWO NA PSACH (każdych) dla pieszych.
Nie no, chyba aż tak źle nie będzie, przynajmniej w Poznaniu. Tu presja na prezydenta oraz podporządkowane mu jednostki jest już znaczna w temacie rozbudowana. Likwidacja by nie przeszła. Jakiś czas temu na innej ulicy też zginęło dziecko (nie bez swojej winy - czerwone było tak dla niego, jak i dla prowadzącej tramwaj) na szynach tramwajowych, w wyniku czego zlikwidowano jeden z lewoskrętów, a przejście zostawiono. W sumie nie wiem, co jedno ma z drugim, ale napisać o tym warto.
Może się skończy jak u nas: gdy dziewczynka zginęła na przejściu dla pieszych koło szkoły - zlikwidowano... przejście. Teraz jak ktoś wleci pod auto albo tramwaj - to już tylko jego wina: przepustowość kwa jej mać.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"