Gęsiego
No. To wczoraj było fajnie, więc dziś - co o dziwo logiczne - było niefajnie. Czyli wszystko wróciło do normy :)
Generalnie - gdyby nie wiatr - niespecjalnie bym miał na co narzekać. Bo ani zimno nie było, ani nie padało, ale ten wmordewind... A, co się będę rozwijał, wiadomo o co chodzi :) A średnia mówi sama za siebie.
Trasa to "kondominium": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Szreniawa - Komorniki - Poznań.



Zaliczyłem po raz pierwszy kontrapas w Luboniu od właściwej strony, czyli pod prąd :) No i sam wynalazek jest ok, ale lekko zmieniło mi się postrzeganie DDR-ki z nią połączonej: fajnie, że jest asfalt, ale oczywiście musieli zrobić slalomik z lewej na prawo i z powrotem. Przynajmniej tak to wygląda, bo nie sprawdzałem :)
W końcu udało mi się przyjrzeć stadku, który gniazduje od dobrych kilku miesięcy na granicy WPN-u. To gęsi, ale wciąż za daleko, żeby stwierdzić, jakie konkretnie.

Reszta kilometrów to dojazdówka do pracy.
A skoro jesteśmy przy dzikich zwierzętach. Wpadł mi w ręce materiał w jednej z imprez moich ukochanych gnoi z piórkami na łbach. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, czy ci ludzie są normalni, to proszę, tu można utwierdzić się w swoim przekonaniu, jakiekolwiek ono jest.








