Dziś rano na start walnąłem sobie 0,7. Przynajmniej tyle pokazało mi się na termometrze :) Potem jednak już było istne szaleństwo, bo wskaźnik pod koniec jazdy pokazywał nawet plus trzy stopnie.
Czyli upałów nie było :) Natomiast co do wiatru, to muszę go:
a) pochwalić - bo wiał słabo; b) skrytykować - bo wiał z południa, gdy jechałem na południe, a z północny, gdy zrobiłem nawrotkę i jechałem na północ. Co ciekawe, flagi pokazywały, że mi pomaga, co te kilkadziesiąt centymetrów ponad kierownicą w ogóle się nie potwierdziło.
Czyli komfortowo też nie było :)
Trasa: klasyczne "kondominium": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań. Kontrola temperatury. I tak wolę taką niż +30 :) A tu miałem problem, żeby dziada stęszewskiego dogonić. Ostry zawodnik. Szkoda, że elektryczny :) Dystans zawiera "dopracówkę".
Wiem, wiem :) Mostku niestety nie da się nie znać podczas kręcenia w Łęczycy, bo za nieznajomość może być mandat, przez kretyński zakaz jazdy rowerem po zwykłej drodze :)
Ale jest postęp - dzisiaj tylko raz poczułem smród palonej skarpety, gdzieś na Starołęce. Widać zakupiony przez miasto dron antysmogowy skutecznie odstrasza. Cześć i chwała bohaterom! :)
Huann - wracałem z pracy w czymś, co przypominało śmierdzącą mgiełkę. Przed chwilą sprawdziłem i jest jednak o połowę "lepiej" niż u Ciebie: "skażenie PM2.5: 532% normy (133 µg/m³). Zanieczyszczenie rośnie" :/
DaruS - widno tak, +30 nie. Prawie kompromis :) Ile wyciąga to nie wiem, ale pod górkę jechał około 25 km/h.
A jak tam ze smogiem? U nas na ten moment pobliska stacja pokazuje 1200% normy PM 2,5 i mam spory dylemat, czy większym męczeniem psa będzie wyjście z nim na spacer, czy pozostanie w domu?...
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"