Zacznę od pozytywów, bo potem już będzie tylko gorzej :)
Przede wszystkim dało się dziś wyjechać szosą, choć warunki nie były szczególnie nastrajające.
Ok. Koniec pozytywów :)
Poza tym: było dość chłodno jak na początek października - dwanaście stopni z "czynnikiem chłodzącym", czyli odczuwalne z osiem. Do tego wiało silnie, choć na pewno nie tak, jak wczoraj. No i kilka razy podczas wyjazdu mnie zmoczyło - ze dwa razy tak sobie i raz konkretnie. Demotywacja więc konkretna, co przełożyło się na średnią.
Foty i atmosfera smętne, musiałem więc wlać w nie sztuczny optymizm :) Wiało... ...ale i znów przywiało nade mnie stadko żurawi. Miło :) No i po raz pierwszy widziałem autobus mojego ukochanego Pegaza, tego od Musztardy Piekielnej. I cóż... Po jego marce widać, że to firma z tradycjami :) Do całości doszedł kurs "pracowy".
Podsumowanie ciężkiego września: lekko ponad 1700 kilometrów, kręconych zamiennie szosą oraz na mtb. Niemal ciągle wiało, do tego zdecydowanie zbyt często padało - skończyło się na średniej 28,2 km/h. Do tego doszło 50 kilometrów rejestrowanych spacerów, oczywiście głównie z Kropą. Mało, bo miesiąc był wybitnie zarobiony.
16 stycznia 2019 sieć Piotr i Paweł zamknęła supermarket w Katowicach przy ulicy Gawronów. Był to ostatni sklep działający pod tym szyldem w mieście podaje DlaHandlu.pl.
Z Piekielną jest problem, bo to produkt regionalny :) Podobno dało się dostać (chyba) w Inter Marche. Zawsze możesz to potraktować jako motywację do przyjazdu do Poznania - mam "piekielne źródełko" pod domem :)
Ö! A jak do tego doszedłem? Otóż w kwestii opieprzenia potrzebne było do pełni smaku także osolenie - np. w wersji śpiewającej "Osolę Mi O". Z osolenia (czyli np. zanurzenia O w przepływającej w pobliżu Wilamowic Soły) z O powstaje wizualnie Ö, zawierające dwie Kropki (co dwie Kropki to nie jedna!) jako symbolicze drobiny soli. Öt i cała zagadka.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"