Globalnie
Inne? Hm. O tym zaraz.
Najpierw o trasie. Wpadła dziś północno-zachodnia pętelka, zawierająca kilkanaście kilometrów miejskiej walki: Dębiec - Hetmańska - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Główną atrakcją dzisiejszego wypadu były korki. Bo tak jak mamy globalne ocieplenie, powodujące, że nie da się za bardzo odróżnić zimy od lata (dziś jechałem w jesiennej bluzie, to akurat rewelacja), tak mamy powiązane z nim globalne zakorkowanie. Kiedyś w wakacje był luz na ulicach, teraz - można zapomnieć. Oczywiście, remonty mają w tym swój udział, no ale bez przesady.
Na Reymonta i Przybyszewskiego musiałem sobie stworzyć korytarz życia :)

A, i muszę szczerze przyznać, że na Hetmańskiej AŻ dwóch kierowców na jakieś pięćdziesiąt zrobiło mi miejsce, żebym mógł minąć ich z prawej - cześć i chwała bohaterom. Innym... a, dobra :)
Generalnie o średniej mogłem zapomnieć już po powyższym odcinku, więc nawet nie walczyłem. Tym bardziej, że - ha, zaskoczenie! - wiało, i to godnie oraz nieprzyjaźnie.

Nawet z fotkami stricte rowerowymi dziś bida, więc na koniec jedynie klasyczna, z drzewkami na terenach na zachód od Poznania. To normalnie jak oaza na pustyni :)

Relive TUTAJ.
Jak to ostatnio mam w zwyczaju - wpis zawiera dojazd Czarnuchem do pracy.








