To ten, tego... Byłoby na tyle w temacie zaciskania zębów, gdy należało pochwalić ładną aurę, żeby ta wredota nie zechciała się zepsuć. Przez dwa ostatnie dni nie chwaliłem, mimo że było całkiem spoko, a i tak przyszło to, co dziś - zimno (choć jeszcze lekko powyżej zera), na szczęście wciąż sucho, ale za to wiatr znów zaczął się popisywać i swoją siłą robić z półotwartej lodówki istny zamrażalnik. Co - w połączeniu z wykonaniem połowy kursu przez miasto - dało wynik zaiste emerytalno-rentowy.
Trasa to klasyczna "pietrucha" w wersji: Dębiec - Wartostrada - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Wierzonka - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Główna - Bałtycka - Wartostrada - Dębiec. Gdy byłem w Wierzonce, zdecydowałem - za namową Grigora - zatrzymać się na chwilę przy tamtejszym kolosie, czyli gospodarstwie rolnym. Niestety, nie dość, że wszystko pozamykane na trzy, a nawet cztery spusty, to jeszcze zakazy wstępu, a w środku jakieś szemrane towarzystwo. Postanowiłem nie ryzykować, tym bardziej, że akurat w słuchanym audiobooku Żulczyka tłumaczono coś za pomocą miksu z robienia kotleta z twarzy z pokazywaniem, że klamka niekoniecznie zawsze oznacza element przy drzwiach :) Zrobiłem tylko foty z daleka, spróbowałem odczytać, co jest na jednej z tablic (nie do odszyfrowania) i poleciałem dalej. Aha, zawsze lubiłem te kółeczka na starych bramach :)
Na moim ulubionym odcinku prowadzącym do Kobylnicy postanowiłem zatrzymać się na chwilę koło lasu. Taaaa... :/ Tutaj Relive.
Komentarze (13)
No właśnie nie, bo jest zakaz wstępu osobom nieupoważnionym :)
A z tym śniegiem u Was to tak na pół gwizdka zawsze, jak ja mam go dość to Kuzyn ze Skó znudzony czekaniem ciągnie bajtle na sankach po asfalcie :D Nie mnij czekam ... oby jak najdłużej :)
Lapec - pamiętam, nie będzie wyjścia, jak tylko spadnie śnieg, to będę musiał podjechać, czy - pisząc inaczej - się k(r)opsnąć do WPN-u :) To nie RODO, to R(dz)ODO :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"