Pogodowa sprawiedliwość czasem wychodzi na wierzch - najczęściej to Poznań i okolice miewają lepszy mikroklimat niż reszta Polski, dziś niestety było kompletnie odwrotnie: w Krakowie podobno temperatura dochodziła do dwudziestu stopni, natomiast ja w momencie wyjazdu witałem się z... czterema na plusie. Na mecie z aż sześcioma. Dobrze, że choć nad ranem przestało lać, więc mogłem, ostrożnie, bo ostrożnie, ale jednak pokręcić crossem. Choć przyjemność z jazdy była zdecydowanie wątpliwa, głównie przez przejmujący, zimny i mocny wiatr. Cel był więc tylko jeden: przetrwać.
Trasa to klasyczne w tę i z powrotem, z Dębca przez Wartostradę, Maltę, Główną, Junikowo, Kobylnicę, Bugaj, a nawrotka nastąpiła w Biskupicach i/lub Jerzykowie (nigdy nie wiem, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie), jak zwykle nad Jeziorem Kowalskim. Gdy jechałem lewostronną częścią Wartostrady, zostałem zaskoczony zamknięciem kawałka jej starego odcinka. Fajnie, że go remontują, tylko czemu mnie nikt nie poinformował, żebym wybrał inną drogę? Przecież tyle firm przetwarza moje dane, w tym numer telefonu... :) Pozostało mi poruszanie się boczkiem-boczkiem, momentami brodzenie w błocku oraz cieszenie się, że nie trafiłem tu z szosą pod tyłkiem. Tymczasem na mieście... To chyba ghost bike, biorąc pod uwagę aktualną formę Lecha :) Stan porównywalny z rzeczywistym, a może nawet lepszy :) A tu dwa trupy koło siebie: No i na zakończenie: odnalazłem w końcu rejestrację w pełni oddającą mój status mieszkaniowo-ideologiczny :) Jest PO jak Poznań, JG jak Jelenia, a 666... to wiadomo :) TUTAJ Relive.
Grigor - no to już będę wiedział, dzięki. Szczerze mówiąc to myślałem, że jest dokładnie odwrotnie :) A co do rejestracji to faktycznie, chyba mnie bardziej podświadomie przyciągnęła :)
Katana - chyba tak będzie. Ale jest "ale" - ma mocno wiać, nie ma lekko :)
Jadąc starą "5" Poznań - Pobiedziska, po prawej masz Biskupice, a po lewej Jerzykowo. Z tego niebieskiego górala zrobiłbym niezłą zimówkę, a za wyhaczenie tej rejestracji to masz wielki szacun - ja jeżdżę obok tej limuzyny codziennie i nie byłem tak spostrzegawczy jak Ty. Ale to może dlatego, ze Ciebie te literki i cyferki tyczą się bardziej :-)
Katana - no fajna, widziałem ją już kilka razy, ale w końcu miałem okazję się zatrzymać i ją sfocić :) Podobno ma być ciut cieplej!
Bitels - nie no, czekać nie ma co, tylko szukać dni, gdy choć kilka kilosów się uda zrobić :) Tym autem jeżdżą paniusie na panieńskie: po Poznaniu co sobotę piszczy toto przez szyberdach :) Koszmar.
Mors - a gdzie ja napisałem coś o samochodzie? Chodziło mi o samą rejestrację :)
T-king: ideologicznie? Wielka, pozerska amerykańska krowa, zajmująca tyle drogi, co 2 a nawet 3 ekonomiczne samochody, w dodatku chlejąca adekwatnie dużo paliwa i zionąca "odpowiednią" ilością spalin. ;pp
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"