Nawrotka SS
Największym plusem takiego wariantu było ominięcie znacznej części gównianej DDR-ki w Lusowie, co prawda niby kawałek jej powinienem zaliczyć, ale jakoś nie wyszło :) Taka wersja będzie zapewne przeze mnie powtarzana, bo choć nie przepadam za trasami "tam i z powrotem", to ta póki co do mnie przemawia, choć wygwizdał mnie wiatr niczym... wczoraj i przedwczoraj :) Ciśnięcie więc odpuściłem, zresztą i tam nie było sensu się starać, bo pomocy nie było od niego podczas nawrotki nawet w minimalnej ilości.

Gdy jechałem obok S11, widziałem całkiem sporą ilość radiowozów pędzących w kolumnie na sygnale. Możliwości są dwie: albo konwojowano groźnego przestępcę, albo jakiegoś ważnego polityka lub głowę państwa. W sumie wychodzi na to samo :)
Przy okazji bytności w podpoznańskim Skórzewie uwieczniłem fizyczną granicę dzielącą absurd od rozsądku. Oto ona:

Czemu? Już wyjaśniam: całość tego, co widać, budowane było w tym samym czasie (tamten rok) na terenie tej samej gminy. I co? Okazuje się, że z jakichś powodów komuś gdzieś tam bardziej opłacało się zrobić połowę asfaltową, a połowę kostkową, niż całościowo w tej pierwszej wersji. Rozsądek widocznie płakał, jak to zatwierdzał :) A pod sam koniec jest jeszcze smaczek: zjazd w kierunku takim, jaki byłby naturalny gdyby ścieżki nie było, wymaga... nawrotki i doczłapania się do ronda, które zostało chwilę wcześniej minięte. Cóż jak zwykle mało co może być w tym kraju normalne :) Ale rowy melioracyjne i barierkoza oczywiście są :)

Więcej szczegółów na Relive.








